żuraw

Kategoria: Historia ogólna Tyszowiec



jan zieńczuk
2007-12-09, 16:42
ZAMŁYNIE
/
W okolicach sklepu sceneria jest obecnie diametralnie inna niż była przeszło 50 i więcej lat temu.
Wszystkie domy w tym miejscu były drewniane i kryte strzechą.
Nie całkiem do obecnej Eborowicza, ale prawie - w przeciwnym jej kierunku, przecinając trakt zamojski, biegła dosyć znacząca polna droga na południe, aż do klątowieckich pół.
Prawie tu gdzie mamy dziś sklep, rozpościerał się dosyć duży trawiasty plac a w jego środku majestatycznie królował nad okolicą wspaniały studzienny żuraw, z wielkim, dłubanym w pniu korytem.
Wiele razy kiedy jechaliśmy furą na kaliwskie pola, ojciec poił w tym korycie konie, zanurzając najpierw w przepastną gardziel drewnianego obramowania studni drąg zakończony wiadrem a później ku radości koni napełniał dłubankę.
Kiedy patrzę na zamieszczone tu obrazy, prawie tyszowieckiego Józefa Brandta, to wręcz wydaje mi się, że namalował nasze Zamłynie.
Dlaczego prawie tyszowieckiego.
Otóż słynny malarz urodził się bardzo niedaleko nas, czyli w Szczebrzeszynie w 1841 roku
w rodzinie tamtejszego, miasteczkowego lekarza.
A zatem klimat jaki tu pokazuje jest malarską fotografią naszych okolic.
Około 8 lat temu wędrowałem z przyczepą wzdłuż wschodniej granicy. Włóczyłem się po wszelkich możliwych wertepach, zapadłych wioskach i wtedy to w pewnej podlaskiej wsi, piłem wodę z ostatniego chyba w Polsce żurawia.
/
Na jednym z obrazów widać też BRÓG na siano.
Nie tak dawno brogi w Tyszowcach to była powszechność.
Obrazy te poza detalami, nieprawdopodobnie wiernie oddają tamten nastrój i klimat.
A błoto!!!
Takie też bywało w Tyszowcach.
Czuję się niezwykle szczęśliwy, że mogłem jeszcze zdążyć krańcem swojej świadomości dotknąć tamtego świata. Świata, którego dawno już nie ma i który bezpowrotnie przeminął.
Z racji tej, że wielki wpływ na mnie miała moja prababcia JAGNA HUTKO, która poświęciła mi wiele czasu a była mentalnie i wiekowo XIX wieczna - ja jestem przez to i przez literaturę XIX wieku, szczególnie literaturę rosyjską - też XIX wieczny.
Kiedy zatem bywam w Tyszowcach, często patrzę na nie, dawnymi obrazami Pana Józefa ze Szczebrzeszyna i przynajmniej w pamięci, oraz w wyobraźni, ożywiam to - co nie jest już nawet cieniem.
/J
jan zieńczuk
2007-12-09, 16:57
Chcę nieśmiało zasugerować powiększanie tych obrazów kliknięciem myszki.
Dopiero wtedy czuje się ich prawdziwy smak.
/Tak samo jak ze zdjęciami./
J.
Esteta25
2007-12-09, 21:31
Panie Janie - wiem ,że dziękuję to mało za  to czym Pan dzieli się z nami, kolejny raz brakuje mi słów aby wyrazić co czuję , przeżywam . Bardzo dziękuję życząc jedocześnie dobrego zdrowia i kolejnych treściwych wypraw - Tyszowce pozdrawiają
jan zieńczuk
2007-12-09, 22:00
Jestem wzruszony powyższym wpisem i dziękuję z całego serca.
JAN
-------------------------------------------------------------------------
PS.
Traktacik o żurawiu może zawierać pewną nieścisłość, przy niezaprzeczalnym fakcie istnienia takiej studni.
Jego "postać" pamiętam niemalże fotograficznie ale....
Moja pamięć zapisała to wszystko w tym czasie, kiedy miałem zaledwie kilkadziesiąt miesięcy życia.
Były to ostatnie chwile jego funkcjonowania i mógł on stać nie tu gdzie opisuję a w okolicach niegdysiejszych zabudowań Jaremczuków - w kierunku na Zamość za Lesiukami.


Podobne tematy: