ROCZNICA ...

Kategoria: Historia ogólna Tyszowiec



Szalony Szwed
2006-12-29, 07:59

POZDRAWIAM WSZYSTKICH SZWEDóW (TYCH MNIEJ SZALONYCH TAKżE) W ROCZNICę NASZEGO śWIęTA.
W ROCZNICę KONFEDERACJI TYSZOWIECKIEJ - BY BYłA JAK NAJSłAWNIEJSZA Z ROKU NA ROK.
A TYSZOWCE OBRASTAłY W SIłę I BOGACTWO
Tym optymistycznym akcentem zakończę te wywody, żałując tylko że nie dostrzegłem tak naprawdę uroczystości związanych z 350 - letnią rocznicą (oprócz - podobno - dożynek powiatowych we wrześniu 2005 r.).
Szalony Szwed
2007-01-08, 10:47
Jak to drzewiej bywało …

WIEŚ LUBELSKA W POŁOWIE XVII WIEKU. PROBLEM ZNISZCZEŃ WOJENNYCH I ODBUDOWY - JÓZEF RYSZARD SZAFLIK (Lublin 1963)

-fragment –

Niemałych zniszczeń we wsiach województwa lubelskiego i zie¬mi chełmskiej dokonały również oddziały wojsk litewskich, prze¬chodzące przez Lubelszczyznę w marszach z Litwy do Korony.(...)
Te same zjawiska, choć w innym natężeniu obserwować można w latach wojny szwedzkiej. Pierwszą większą falę dewastacji na Lubelszczyźnie spowodowało pospolite ruszenie szlachty ziemi chełmskiej, zwołane jeszcze przed konfederacją tyszowiecką. Nieco później oddziały wojskowe skoncentrowane w tym rejonie w okresie konfederacji, bynajmniej nie oszczędzały, zwłaszcza dóbr koronnych. Najpoważniejsze zniszczenia wsi lubelskiej do¬konane przez własne wojska w okresie wojny szwedzkiej, nastą¬piły w roku 1656, podczas licznych przemarszów przez teren wo¬jewództwa. Przede wszystkim po bitwie pod Gołębiem, przecią¬gały oddziały Czarnieckiego, przez okres tygodnia przebywały tu potężne siły wojska litewskiego, a w końcu marca i w początkach kwietnia, przez te ziemie przeszła w kierunku Warszawy duża ilość wojsk polskich i litewskich z królem Janem Kazimierzem. Na dzień 29 kwietnia zbierało się również pod Tyszowcami, na mocy uniwersału królewskiego, pospolite ruszenie szlachty ziemi chełmskiej. W tym samym czasie do województwa lubelskiego i ziemi chełmskiej nadciągnęły oddziały Tatarów, których gra¬bieże szczególnie dawały się we znaki tutejszej ludności.
Kolejna i niezwykle duża fala dewastacji przez wojska własne nadeszła w sierpniu i wrześniu 1656 r. Po przegranej bitwie war¬szawskiej; ściągnęły tu wszystkie uczestniczące w niej wojska polskie, litewskie i tatarskie. Jak wspomina laudum szlachty lu¬belskiej z dnia 15 V 1658 roku ,,przez niedziel 7 z ostatnim upad¬kiem dóbr naszych subsistebant". Także dwór królewski po ucieczce z Warszawy przez dłuższy czas przebywał w Lublinie, gdzie w oparciu o Lubelszczyznę i ziemie ruskie Jan Kazimierz organizował siły do dalszej walki z Karolem Gustawem. Nie¬uchronne w tych warunkach zniszczenia dokonane we wsiach województwa lubelskiego i ziemi chełmskiej, były o tyle brzemienne w skutkach, że przypadały na okres żniw, co w żadnym wypadku nie mogło sprzyjać pracom polowym. Poza tym grabieże dokonywane przez oddziały wojskowe pozbawiały ludność wiejską ze¬branych plonów. W konsekwencji prowadziło to do klęski głodu, przez nią zaś do wybuchu epidemii, która grasowała w Lublinie wiosną 1657 roku.
Skupienie części oddziałów koronnych pod dowództwem Po¬tockiego w rejonie Lublina i Bełżyc jakie nastąpiło w marcu 1657 r. w związku z nową fazą wojny, spowodowało dalsze pogor¬szenie sytuacji. Wygłodzony teren musiał utrzymać dość liczne wojska, nie bacząc przy tym na okres przednówka. Żywność wy¬bierały poza tym chorągwie Czarnieckiego, działające wtedy przez pewien czas na prawym brzegu Wisły. Wszystkie te przemarsze i koncentracje wojsk na terenie Lubelszczyzny przyczyniły się do zupełnej ruiny gospodarczej tego terenu. Wymownym tego świa¬dectwem mogą być liczne uchwały sejmikowe szlachty wojewódz¬twa lubelskiego i ziemi chełmskiej. Na pierwsze miejsce wysuwa się w nich płacz i narzekania szlachty na grabieże i zdzierstwa dokonywane przez własne oddziały wojskowe nie tylko we wsiach królewskich i duchownych, ale również i szlacheckich. Są to wprawdzie, jakby nie było dość subiektywne źródła, pochodzące od zainteresowanej strony, ale ich wiarygodność w tym wypadku potwierdzają listy i uniwersały królewskie oraz hetmańskie, zwra¬cające uwagę dowódców oddziałów wojskowych stacjonujących na Lubelszczyźnie lub tędy przemaszerowujących, na olbrzymie zniszczenie tych terenów i zalecające przestrzegania dyscypliny wojskowej, szczególnie właśnie na terenie województwa lubel¬skiego i ziemi chełmskiej. Inna sprawa, że uniwersały królewskie i hetmańskie nie były w praktyce respektowane i przestrze¬gane przez zdemoralizowanych długotrwałymi wojnami oficerów i żołnierzy.
Podobnie jak w okresie wojny ukraińskiej, w latach 1655—1660 największe szkody i zniszczenia we wsiach województwa lubel¬skiego i ziemi chełmskiej poczyniły wojska litewskie. Wystar¬czy wspomnieć, że pojawienie się oddziałów litewskich witane było z niemniejszą trwogą i niepokojem niż przybycie nieprzyja¬ciela. Tak było na przykład w Kocku, gdzie nieznany nam z na¬zwiska szlachcic przejeżdżając w dniu 5 IV 1656 roku „przez mia¬steczko Kocko, widział mieszczanów i Żydów kockich dla nastę¬pującego wojska litewskiego bardzo potrwożonych".
Pod względem niehumanitarnego stosunku do ludności, z woj¬skami litewskimi współzawodniczyć mogły jedynie oddziały tatarskie. O niebezpieczeństwie jakie ze strony wojsk tatarskich groziło ludności cywilnej świadczą dobrze słowa listu Jana Kazi¬mierza z dnia 10 IV 1656 roku, w którym między innymi czyta¬my: „Przy tym oznajmujemy uprz. i wier. WW, iż orda krymska idzie i prędko się ich spodziewamy. Za czym przestrzegamy, abyś¬cie cora pigwora do miast i zamków na czas uchronili, nie dlatego aby jakie hostalitat(es) od niej obawiać się potrzeba, gdyż chan JMść w dawnej z nami przyjaźni zostawa, ale że taki gmin ludzi w powinnej rezie zatrzymać nie podobna". Słowa przestrogi królewskiej dotyczyły jednak wyłącznie szlachty, która po zała¬dowaniu na wozy drogocennych rzeczy mogła sobie pozwolić na czasowe schronienie się w bezpieczne miejsce. W gorszej sytuacji znajdowała się ludność chłopska.

Taaa … fajnie było.


Podobne tematy: