Prehistoria doliny Huczwy

Kategoria: Historia ogólna Tyszowiec



jan zieńczuk
2007-11-13, 22:12
Nie wiemy dokładnie kiedy nad Huczwą pojawił się pierwszy człowiek. Znaleziska narzędzi kamiennych w tych okolicach pochodzą już z paleolitu (ok. XI tysiąclecie p.n.e.)
Na początku V tysiąclecia p.n.e. nad Huczwę przybywały ludy znad środkowego Dunaju. Ich kultura była zbliżona do kultury neolitu. Nazywała się ona kulturą ceramiki wstęgowej rytej.
Ludzie ci wprowadzali w swoje życie nowe odkrycia. Wykonywali narzędzia z krzemienia i kamienia. Coraz lepiej i łatwiej zdobywali pożywienie, budowali chałupy a później zakładali nawet osady.
Najczęściej materiałem, służącym do wyrobu narzędzi były kości. Po upolowaniu zwierzęcia pierwotni ludzie dzielili zdobycz na dwie części. Pierwszą było mięso, które nadawało się na spożycie, zaś drugą były kości. Robiono też amulety ze zwierzęcych zębów.
Z kulturą oraz sposobem życia tych ludzi wiąże się pojawianie pierwszych grobów. Skupiska grobów zazwyczaj znajdowały się w pobliżu chałup.
Lepsze warunki życiowe posiadały grupy ludzi, którzy przybyli na nasze ziemie pod koniec IV tysiąclecia, przenosząc na nie kulturę pucharów lejkowatych.
Naczynia które wypalali miały podłużny kształt i zakończone były lejkowato. Ludność ta doskonale znała tajniki obróbki poroża, kości oraz kamienia, który wiercili i szlifowali. Posiedli również techniki ciesielskie oraz bardzo rozszerzoną wiedzę budowlaną. Stawiali drewniane chaty o ścianach oblepionych gliną. Domy ich nieraz miały po 200 m kwadratowych i mieściły na raz wiele rodzin. Parafrazując - był to rodzaj naszych miejskich bloków, mrówkowców /Ursynów/. Ich doświadczenie budowlane wykorzystane zostało również do wytworzenia ogromnych spichlerzy, w których przechowywali zboże, pszenicę. Spichlerze miały kształt dzwonu, oraz były ryte w glinianym podłożu.
Pierwotni ludzie zajmowali się też hodowlą. Hodowali miedzy innymi bydło, trzodę chlewną, konie oraz woły. Posiadali umiejętność eksploatacji złóż krzemienia oraz miedzi. Znaczne zasoby krzemienia znajdują się w okolicach Gródka koło Hrubieszowa i Wołynia.
Za pozostałość po naszych przodkach i chyba krewnych, możemy uznać osady i siedliska oraz wiele pojedynczych przedmiotów, znalezionych na naszym terenie, jako atrybutów codziennego użytku.
Wraz z nowo przybyłą ludnością ze wschodu pojawiła się pierwsza hodowla koni oraz nowa umiejętność chowania zmarłych.
Hodowla koni przyniosła znakomite skutki. Utrzymywanie tych zwierząt, umożliwiło m. in. zawładnięcie ogromnych obszarów.
Pojawiła się również nowa technika chowania zmarłych. Byli oni chowani pod kurhanami. Wykonywano stożkowe nasypy ziemne, często o konstrukcji drewnianej, kamiennej lub drewniano-kamiennej, pokrytej ziemią, które kryły jeden lub więcej grobów ciałopalnych lub szkieletowych.
Kurhany posiadały wysokość od około półtora, do dwóch metrów i średnicę od 10 do 20 metrów. Zdobione były obrazkami zawierającymi jakieś sceny i odciskanymi upiększeniami za pomocą sznura.
Do obrony oraz polowania używali własnoręcznie wykonanych łuków.
Powstały również nowe narzędzie jak np. siekiery oraz sierpy. Były one wykonywane najczęściej z krzemienia.
Pojawiły się również pierwsze wyroby szklane w postaci naszyjników. Bransoletki, spinki, i inne ozdoby, wykonywano z miedzi i brązu.
Bardzo ważnym wydarzeniem na nadhuczwiańskich ziemiach, było zaistnienie epoki brązu. Nastąpiło to w XVII w p.n.e.
Ślady epoki brązu możemy dostrzec w Gródku, Łuszczowie, Strzyżowie, Hrubieszowie-Podgórzu, Werbkowicach.
Pod koniec II wieku rozpoczął się okres największego znaczenia politycznego oraz ekonomicznego tego obszaru, który stał się przez pewien okres stolicą barbarzyńskiego świata.
Nastał okres Gotów. Goci byli ludnością, która pozostawiła po sobie bardzo wiele śladów. Można do nich zaliczyć relikty o ludzkich twarzach, które ukazywane były na blachach z odciśniętymi głowami, np. „twarz mężczyzny” znaleziona w Gródku oraz twarz odciśnięta na złotej blasze w otoczeniu ptaków(Masłomęcz). Śladami są również: naczynia z żelaza, duża liczba cmentarzysk - w tym w Tyszowcach - oraz osad.
Głównymi skupiskami osad były: Gródek, Hrubieszów-Podgórze, Strzyżów, Moroczyn, Kosmów.
Centralną pozycję zajmował Masłomęcz.
Około IV w. miało miejsce rozrzedzenie osadnictwa. Spowodowało to odpływ ludności gockiej, którego przyczyną było zagrożenie huńskie, wypadki polityczne oraz intensywna kolonizacja Grzędy Sokalskiej. /Krynica w Tyszowcach czy Skarpa Mikulińska wchodzi też w skład Grzędy Sokolskiej./
Najazdy Hunów fatalnie wpłynęły na ludność dorzecza Huczwy i okolic. Trwały one do połowy V w. Spowodowały ogromne spustoszenia oraz pogorszenie warunków bytu mieszkańców. Rozgrabianie ziem miało początki w 375 r.
W efekcie nastąpiło spustoszenie i ogromny odpływ ludności.
Przełom IX-X w. był okresem wielkiego rozwoju wewnętrznego tego terenu.
Niestety w okresie X i XII wieku obszar ten znalazł się pod panowaniem państwa ruskiego przez około trzy wieki. Jego przyczyną były stałe najazdy Rusinów, którzy dokonywali wysiedleń i zasiedleń kolonistami.
Po spaleniu Grodów Czerwieńskich i Czermna przez mongolskie hordy, uciekająca przed pożogą i śmiercią ludność osiedlając się w widłach Huczwy na Ostrowie - czyli z ruska wyspie - założyła Tyszowce - aczkolwiek wcześniejsze siedziby istniały na grzbiecie wału doliny Huczwy na Dębowcu – idąc w kierunku Turkowic, po prawej stronie, w odległości około 400 metrów od rzeki.
A zatem nasi przodkowie zamieszkiwali tereny Tyszowiec już w czasie końcowej fazy zlodowacenia, kiedy to jeszcze po tyszowieckiej tundrze chodziły mamuty, wyjadające trawy i karłowate drzewa.
Ciekawe byłoby choć chwilę znaleźć się w tamtej epoce, na tej samej naszej ziemi i popatrzeć na półdzikich ludzi, odzianych w skóry, poczuć, że są to nasi pradziadowie, a należy powiedzieć, że ich inteligencja wtedy była dokładnie taka sama jak obecnie nasza.
Natomiast ich wiedza o sposobach przetrwania o wykorzystywaniu przyrody o polowaniu, o unikaniu niebezpieczeństw, była wręcz dla nas niewyobrażalna. Poza tym, byli to z pewnością ludzie bardzo twardzi i mocni.
Jeżeli jednak wytężymy wyobraźnię, to chociaż na chwilę będziemy mogli z nimi pobyć - tym bardziej, że idzie nasza zima, nasz kilkumiesięczny okres zlodowacenia ---tylko 12 000 lat później.
jan zieńczuk
2007-11-14, 17:50
Neolit nad Huczwą.
Około 7500 lat temu na tych terenach pojawiły się grupy pierwszych rolników, wywodzące się z nad Dunaju z terenów Niziny Węgierskiej.
Przybycie tych ludzi miało znaczenie przełomowe.
Opis tamtych warunków zycia na naszym terenie z przed tysiącleci nie tak bardzo odbiega od dosyć niedawnych wieków i przedstawia się mniej więcej następująco:
/
Dieta była wybitnie roślinna. Produkty roślinne (głównie zbożowe) doskonale nadawały się do przechowywania przez dłuższy czas, co umożliwiało równomierne korzystanie z pokarmu przez cały rok.
Również hodowla, która od tego czasu zaczęła gwałtownie rozwijać się, zapewniała stałą obecność pokarmów mlecznych i mięsnych.
Zwierzęta dostarczały również skór i wełny.
Rolnictwo zmieniło więc diametralnie styl życia człowieka. Z życia zbieracko-wędrownego zamieniło się w osiadły.
Eksploatacja terenów po wykarczowanych lasach jako pól i pastwisk spowodowała, po raz pierwszy w dziejach człowieka, ingerencję w środowisko, zmieniając go.
Przybyli tu ludzie posiadali również szereg innych, nieznanych wcześniej, atrybutów cywilizacyjnych. Jednym z najważniejszych była umiejętność wykonywania naczyń z gliny i wypalania ich w ognisku. Posiadali również umiejętność wytwarzania tkanin.
Jednym z ważniejszych narzędzi w ówczesnych czasach był krzemienny sierp służący do ścinania zboża. Mąkę uzyskiwano rozcierając ziarno przy pomocy kamiennych żaren. Z kamienia wykonywano też małe siekierki i tzw. motyki w kształcie kopyta szewskiego (ciosła) służące do obróbki drewna. Ziemia na polach spulchniana była rogowymi motyczkami i kamiennymi kopaczkami, przypominającymi kształtem siekiery. Uprawiano kilka gatunków pszenicy, rzadziej jęczmień i proso, groch i soczewicę oraz mak i len. W początkach neolitu zaczęto budować stałe osiedla o charakterze wiejskim. Tryb życia stał się osiadły.
Dla tego okresu charakterystyczne były długie, prostokątne, drewniane domy o długości nawet do 35-50 m. Były to budynki o słupowej konstrukcji ścian, między którymi znajdowała się plecionka uszczelniana gliną. Dwuspadowy dach również podpierały słupy. Domy były trwałe i zamieszkiwały je rodziny wielopokoleniowe złożone zapewne z 16-20 osób.
Dom stanowił samodzielną jednostkę gospodarczą, z którą było związane także pomieszczenie dla zwierząt i magazynowania ziarna. W obrębie jednej osady mogło funkcjonować od jednego do kilku domów.
Osady mogły więc liczyć od 20 do 100 mieszkańców.
A czy żyjąc w tamtych czasach nie byli szczęśliwsi od nas ??? Z punktu widzenia uwarunkowań, uwarunkowań przyrodniczych, społecznych, towarzyskich
było to prawdopodobne.
Możliwe, że był to rodzaj Raju z którego sami wypędziliśmy się tworząc obecną cywilizację.
Dowodził to kiedyś kanadyjski psycholog o zacięciu archeologicznym. Według niego
Neolit był najszczęśliwszym okresem ludzkości i można się z tym zgodzić, ponieważ tamci ludzie tylko cząstkę czasu poświęcali na zdobywanie jedzenia, pozostały czas była to gawęda, życie towarzyskie emocjonalne i to "w okolicznościach tak pięknej przyrody".
W obecnych czasach namiastkę tego przez chwilę uzyskujemy uprawiając pewne rodzaje turystyki.
PS./
Jest zastanawiające jak zawrotne tempo rozwoju dokonało się przez ostatnie 2 wieki, kiedy to wszystko uległo tak nieprawdopodobnemu przyśpieszeniu.
Ludzkość w historii osiągnęła pierwszy raz miliard w 1830 roku !!!
Polska za Mieszka I liczyła tylko 1 milion ludzi.
Obecnie po 200 latach glob zamieszkuje prawie 7 miliardów !!!
Stanisław Lem powtarzał, że skończy się to nieuchronną katastrofą.
Dla mnie glob jest jak płuca zaatakowane np. prątkami gruźlicy.
Mechanizm auto zagłady: Nadmierne namnażanie zarazków doprowadza do śmierci płuc a tym samym doprowadza do całkowitej zagłady prątków.
Ale scenariusz może być też i inny.
Powstać mogą takie epidemie zmutowanych wirusów, czy bakterii, że żniwo może w chwilę pójść w dziesiątki milionów........
Nie mniej jednak obecne czasy są w wielu aspektach równie piękne jak Neolit - a jeżeli piękno ma się w sobie - to wtedy każda epoka jest dobra.
jan zieńczuk
2007-11-15, 20:20
Otóż w tzw. epoce lodowcowej, obejmującej interwał czasowy od 1,8 mln lat do 10 tys. lat temu, klimat na ziemi znacznie się ochłodził. Wtedy na Półwyspie Skandynawskim zaczęła tworzyć się olbrzymia czasza lądolodu, która przykrywała coraz to nowe tereny. W czasie największego zasięgu pod lodem znalazła się również cała północna Europa.
Przesuwający się lądolód żłobił, kruszył i wyorywał fragmenty skandynawskich skał.
Te skalne bloki w cielsku rozrastającego się na południe lodowca, podlegały bardzo powolnemu szlifowaniu, obtaczaniu i wraz z jego ruchem dotarły do naszego kraju.
Ocieplenie klimatu sprawiło, że lodowiec po prostu stopił się, a materiał skalny pozostał. Głazy jak np. ten w Tyszowcach z prawdopodobnie czerwonego granitu? stanowią niepodważalny dowód zlodowacenia tego terenu.
W legendach i podaniach ludowych głazy narzutowe nazywano diabelskimi kamieniami,
a ich występowanie wiązano z działalnością szatanów, którzy nimi rzucali.
Ten widoczny tu głaz był przepchany przez lodowiec z południowej Szwecji lub z rejonów Zatoki Botnickiej, ewentualnie z Zatoki Fińskiej.
Przebył zatem drogę wynoszącą około 1200 km.
Jest jak gdyby, przesłaniem; listem z dalekich gór Skandynawii, skierowanym do nas dziś tu żyjących na Huczwą.
Jest listem z głębi dziejów naszej matki – ziemi.
Możliwe, że dotarł tu nawet przed milionem lat !!!
jan zieńczuk
2007-11-16, 12:43
Daleki krewny.
Ten głaz oddalony od tyszowieckiego o 650 km. ma za sobą taką samą historię i ten sam rodowód - a zatem; jest jakby z rodziny.
Prawie codzienne przejeżdżając na treningach rowerowych obok tego giganta, myślę o tamtym w Tyszowcach.
jan zieńczuk
2007-11-16, 14:46
Mówiło się nie tak dawno w Tyszowcach "leci jak po ogień" ponieważ po ogień z glinianym specjalnym garnkiem, latało się do sąsiada, który ogień czy żar w tym dniu miał.
Tak było jeszcze zaledwie 100 lat temu!!!
Przed wojną zapałkę dzielono nawet na cztery.
Wcześniej w prehistorii ogień przechowywano jak najcenniejszą rzecz.
O G I E Ń ---Wtedy było to życie i przeżycie.
Najpierw był zabierany i przechowywany z palących się łąk i lasów po piorunie.
Później nad Huczwą przez tysiące i setki lat, ogień rozniecano jak na załączonych fotografiach, które niewiele tygodni temu zrobione były przez naszą przyjaciółkę Kasię, w afrykańskiej Ugandzie.
Natomiast zapałki w Europie to naprawdę bardzo niedawny wynalazek, a pojawienie się ich w Tyszowcach jest w zasięgu dopiero 2-3 ostatnich życiorysów.
Pierwsze zapałki na ziemi wynaleziono w Chinach w 508 roku.
Zwano je ognistym patykiem - ponieważ składały się z patyka sosnowego z główką z siarki.
Natomiast w Europie dopiero Szwed J. E. Lundström uruchomił pierwszą fabryczną produkcję zapałek tzw. zapałek szwedzkich. Miało to miejsce w 1855 roku czyli na 8 lat przed powstaniem styczniowym, którego uczestników widział na własne oczy obecnie żyjący prof. Władysław Bartoszewski!!!
Nasi pradziadowie magiczną i dobroczynną wielkość ognia doceniali przez tysiące lat
w sposób dla nas niepojęty.
Ich życie pełne było ognia z palonego drzewa, pełne było jego blasku, żaru, płomieni, ciepła, zapachu, nastroju oraz magii.
Z ogniem wiązały się diametralnie inne odczucia niż obecnie.
Sam jeszcze pamiętam Zamłynie bez prądu nocą - szczególnie zimą, kiedy to w każdym domu świeciły lampy naftowe a w każdym wnętrzu paliły się smolne sosnowo-żywiczne polana, przydając każdej izbie niesamowitej aury bezpiecznego ciepła, atmosfery jedności zebranych i to nie tylko domowników, ale odwiedzających się też sąsiadów oraz krewnych.
Kiedyś ludzie byli bardzo blisko siebie, spotykali się i prawdziwie dużo rozmawiali
a wiadomo noc i ogień zawsze sprzyjają słowu.
Tworzyło to jedność i poczucie bezpieczeństwa.
W obecnych czasach wyobcowania, osamotnienia, obserwuje się ciekawy renesans kominka
na żywy ogień, kiedy to patrzenie w płomienie jest o wiele przyjemniejsze niż patrzenie w telewizor...
Jest w tym pewna analogia, ale nieporównywalna do tamtej magii, tamtego ognia -
O G N I A zapalanego nad Huczwą w prehistorii z takim trudem
jak ten poniżej.
jan zieńczuk
2007-11-17, 12:00
Odpowiadając na sympatyczny, ostatni wpis w księdze gości, przesyłam fotografię obrazu, który dawno temu kupiłem na targu od Rosjanki.
Obraz w moim odczuciu wiernie przedstawia dawny nastrój i klimat zimą takiej miejscowości jak Tyszowce - szczególnie Zamłynia czy Podboru od strony lasu .
Wiele elementów widocznych tu sam pamiętam.
Nawiązują one do fragmentu tekstu mówiącego o naftowych lampach oraz o paleniu w piecach z okapami i fajerkami
jan zieńczuk
2007-11-18, 18:13
Pra – prehistoria regionu Tyszowiec
-------------------------------------------
CZ I
Ziemia w okrążaniu słońca, jest stale swoją osią nachylona do drogi.
W ryzach sił międzyplanetarnych nachylenie osi jest niemal stabilne.
Jednak z biegiem czasu mierzonego w milionach lat położenie osi pod wpływem tętniącego, pulsującego i zmieniającego się wszechświata ze swoimi niewyobrażalnymi siłami płynącymi z czeluści kosmosu zmienia się.
W efekcie rejony wiecznej zmarzliny, lodowców, nocy polarnych, zmieniają się w strefy równikowe, tropikalne i na odwrót.
W związku z tym w okolicach Tyszowiec jeszcze przed 350 milionami lat, mieliśmy strefę równikową z roślinnością tropikalną o niewyobrażalnym bogactwie, obfitości i dorodności.
Przedstawiam obraz Ziemi w smudze światła słonecznego z odległości 4, 6 miliarda –
/4 600 000 000/ km od nas z pokładu Voyagera.
Wschód Ziemi widziany z powierzchni księżyca i najpiękniejszą planetę z pięknych
Z I E M I Ę !!! "cyknętą" ze statku kosmicznego.
Na marginesie – w naszej galaktyce jest około 100 miliardów gwiazd a wydaje się, co jest raczej pewnikiem,
że galaktyk
jest też przeszło 100 miliardów.
Jaką zatem igraszką kosmosu, jego pyłkiem i drobnym szczegółem jesteśmy!!!
jan zieńczuk
2007-11-18, 18:21
CZ II
Carbon w Tyszowcach.
Początek ok. 345 mln lat temu, czas trwania 65 mln lat.
W karbonie, na tym terenie nastąpił bujny rozwój roślinności lądowej w formach drzewiastych: widłaki (gł. lepidendrony i sygilarie), skrzypy zwane kalamitami, paprocie właściwe i nasienne, nagozalążkowe zwane kordaitami; formy te tworzyły bagienne lasy i dały początek złożom węgla kamiennego; runo tych lasów stanowiły drobne paprocie, widłaki, skrzypy, zwane klinolistami, oraz mszaki; z grzybów istniały już workowce; pod koniec kambru pojawiły się pierwsze rośliny iglaste (walchia). Świat zwierzęcy karbonu charakteryzuje masowe występowanie otwornic (fuzuliny), ramienionogów (dł. do 30 cm), rozwój goniatytów i pojawienie się belemnitów; żyły już wtedy owady uskrzydlone, ryby rekinowate i pierwotne promieniopłetwe, płazy tarczogłowe, pierwsze gady (kotylozaury, ssakokształtne i wodne mezozaury).
Około 300 mln. lat temu w karbonie rozpoczęły się wielkie ruchy górotwórcze obejmujące całą Europę.
W wyniku tych ruchów w naszym regionie powstało wielkie zapadlisko obejmujące Lubelszczyznę i obecne tereny zabużańskie.
Dno zapadliska zajęte było przez bagna i jeziorzyska w których gromadziły się resztki roślin karbońskich, głównie olbrzymich paprotników i widłaków, zasypywanych piaskami i mułami przynoszonymi przez rzeki spływające z obrzeżających gór.
Z biegiem czasu z nagromadzonego materiału roślinnego utworzyły się pokłady węgla kamiennego. Teren Tyszowiec leżał wtedy w strefie równikowej a bujna tropikalna roślinność widoczna w bryłach obecnie wydobywanego węgla w ŁĘCZNEJ świadczy o gorącym i wilgotnym klimacie tego okresu, sprzyjającym rozwojowi lasów tropikalnych podobnych do dzisiejszych równikowych lasów dorzecza Amazonki.
Nie ulega wątpliwości, że Tyszowce zawieszone są na płaszczyźnie ziemi, nad pokładami węglowymi, które pod nami leżą od milionów lat - na głębokości od 800 do 960 metrów.
Są pod nami też uwięzione zbiorniki metanu.
Metan powstaje w wyniku beztlenowego rozkładu szczątek roślinnych, w tym wypadku towarzyszy pokładom węgla i powstał z tych samych roślin co węgiel.
Węgiel kopią tuż koło nas za Bugiem.
Stojąc nad rzeką można za nią zobaczyć szyby.
Towarzysze Radzieccy w dowód "przyjaźni" zabrali nam tuż po wojnie pobliski teren Uchnowa, ponieważ jest tam "Ugoł"/węgiel i metan/ a dali nam za to kawałek jałowych Bieszczadów.
W tym zagłębiu kopano do 15 milionów ton naszego węgla rocznie.

P.S.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szkoda, że ostatnio dała nogę amerykańska spółka górnicza, która miała zająć się odwiertami oraz eksploatacją metanu
w dolinie hrubieszowskiej.
jan zieńczuk
2007-11-18, 18:39
CZ III
Przez następne kilkadziesiąt milionów lat nasz region dryfował dalej że strefy równikowej na północ, do strefy podzwrotnikowej, co doprowadziło ok. 290 mln. lat temu do zmiany dominującego u nas klimatu z wilgotnego, tropikalnego na gorący i półsuchy podzwrotnikowy.
Klimat i warunki zapanowały wtedy takie jak obecnie na bliskim wschodzie.
Urozmaicony i malowniczy krajobraz uległ zniszczeniu, kiedy dolina lubelska znalazła się w zasięgu oddziaływania lądolodów, co miało początek ok. 2mln lat temu.
Okoliczne wyniesienia zostały zniwelowane przez niszcząca działalność mrozu a obniżenia zostały wypełnione glinami, żwirami i piaskami pochodzącymi z topniejących lodowców. Nasuwający się od północy lądolód pozostawił po sobie ślady w postaci wielkich - otoczaków z różowych granitów pochodzących że Skandynawii – o czym mowa w poprzednich postach.
Natomiast 10 tys. lat temu, klimat na naszym terenie zaczął ulegać ociepleniu i osiągnął swoje optimum przed 8000 laty, kiedy średnia roczna temperatura sięgała o 4 stopnie C więcej niż dziś.
Zniknęły wtedy żyjące tu ostatnie mamuty.
Z pewnością pod gruntem na ziemi tyszowieckiej leżą od tysięcy lat ich szkielety i ich potężne kły.
W tym też czasie pojawili się u nas pierwsi rolnicy z nad Dunaju, o czym mowa
w poprzednich postach.
Do tej pory żyły na naszym terenie, tylko nieliczne dzikie plemiona koczowniczo-wędrowno-zbierackie, które jeszcze dłuższy czas funkcjonowały obok osiadłych plemion rolniczych z Niziny Węgierskiej.
Dochodziło między nimi do walk, ale i do wymiany towarowej oraz przejmowania zdobyczy cywilizacyjnych.
Wracając do dalszego biegu czasu:
Następnie nastały ciepły klimat, sprzyjał rozwojowi gęstych puszcz dębowych i borów.
W obniżeniach zarastających jezior i starorzeczy zaczęły tworzyć się torfowiska.
/Na Gożdziaku i w okolicach Perespy istniały jeszcze za mojej pamięci wydobycia torfu,
którym pamiętam palono w piecach./
Kres puszczom położyła dopiero działalność człowieka który przed 2500 laty zaczął wypalać lasy pod uprawy rolne a w ostatnich wiekach używał drewna także dla celów hutniczych.
jan zieńczuk
2007-11-18, 18:53
CZ IV
---------------------
Po upływie 350 000 000 lat

ODA DO PALĄCEGO SIĘ WEGLA
---------------------
Trzymając w ręku bryłę węgla, trzymacie w ręku tamten świat.

Trzymacie w ręku tamto słońce, które tak mocno grzało.

Ciepło z pieca, które was ociepla, to jego przetworzony blask, to blask tamtego słońca,
to jego energia zmagazynowana w tamtych roślinach, w tamtych kwiatach, w tamtych drzewach.

Palący się węgiel, jest to słońce, które znowu chwilkę świeci.
Palący się węgiel szumi gałęziami tamtych drzew, traw, trzaska, skrzy się promieniami tamtego światła i świata - świata z pewnością zachwycająco pięknego.

Trzymając w ręku bryłę węgla trzymacie przesyłkę która na was czekała tak długo -
aż się pojawicie.

J.Z.
jan zieńczuk
2007-11-19, 10:27
****
jan zieńczuk
2007-12-02, 22:14
U góry jak każdy widzi zwęglona trzaska mająca nie mniej niż 250 milionów lat.
Natomiast niżej, bryła węgla do złudzenia przypomina prehistorycznego prajaszczura, żyjącego wiele milionów lat temu. Pysk, nos, oczy, łuski......
Naprawdę znakomicie widać to dopiero po powiększeniu zdjęcia.
Magda
2007-12-14, 23:05
Huczwa.U stóp Białej Góry pewnego dnia trysnęło żródło.Biło tak mocno ze szczelin na stoku, że wokół aż huczało, a woda tryskała tak obficie, że zaczęła zalewać okoliczne pola i wioski. Ludzie wystraszyli się, co dalej będziei rada w radę postanowili, że żródlo trzeba zasypać. Udało się to dopiero po wielu dniach i przyszło z wielkim trudem. Zasypane żródla pojawiły się w jakiś czas nieco dalej, ale nie toczyły już tak obficie, jak te zasypane. Dały one początek rzece Huczwie.Ta legenda o rzece Huczwie pochodzi z książki wydanej przez Wydawnistwo MULTIKO Lublin 2006 pt. Legendy, podania, inne opowieści z Lubelskiego. Opracowanie: Adam i  Włodzimierz Wójcikowskii.Warto przeczytać by dowiedzieć się więcej o naszym regionie.Pozdrawiam MAGDA.
jestesmyjakptak
2010-02-16, 12:16

A zatem nasi przodkowie zamieszkiwali tereny Tyszowiec już w czasie końcowej fazy zlodowacenia, kiedy to jeszcze po tyszowieckiej tundrze chodziły mamuty, wyjadające trawy i karłowate drzewa.
Ciekawe byłoby choć chwilę znaleźć się w tamtej epoce, na tej samej naszej ziemi i popatrzeć na półdzikich ludzi, odzianych w skóry, poczuć, że są to nasi pradziadowie, a należy powiedzieć, że ich inteligencja wtedy była dokładnie taka sama jak obecnie nasza.
Natomiast ich wiedza o sposobach przetrwania o wykorzystywaniu przyrody o polowaniu, o unikaniu niebezpieczeństw, była wręcz dla nas niewyobrażalna. Poza tym, byli to z pewnością ludzie bardzo twardzi i mocni.
Jeżeli jednak wytężymy wyobraźnię, to chociaż na chwilę będziemy mogli z nimi pobyć - tym bardziej, że idzie nasza zima, nasz kilkumiesięczny okres zlodowacenia ---tylko 12 000 lat później.



Envoyé le : Sam 17 Janvier 2009, 21 h 09 min 21 s
Objet : Re : PREHISTORIA DOLINY HUCZWY

Bardzo interesujace .....
Mamuty w Tyszowcach !!!!!!
To dziala na wyobraznie
A ile kielbas mozna byloby sprzedac na rynku
Ilez bucikow .......
I narzedzi z kosci.....
OnLyYou
Dzisiaj 11:03
http://www.youtube.com/watch?v=CzSPC4H_8mU
http://www.youtube.com/watch?v=1hptg_er3Uk


Podobne tematy: