Historia Tyszowiec

Kategoria: Historia ogólna Tyszowiec



maksym
2006-10-22, 00:15
Dzieje miasta i gminy Tyszowce

IMIĘ MIASTA

Początki Tyszowiec nie są znane, sądzić jednak można, że dzieje miejscowości są tak dawne jak dzieje grodów i grodków Ziemi Czerwieńskiej, której zmienne losy sprawiały, że stawały na straży wschodnich kresów Polski Piastowskiej lub zachodnich rubieży Rusi.
Warunki naturalne sprzyjały powstaniu Tyszowiec. Ramiona Huczwy, wody rozległego stawu i dookolne bagniste łąki osłoniły wzniesienie zwane dziś zamczyskiem - miejsce strażnicy, po której nie pozostał już żaden ślad prócz widocznego ziemnego nasypu.
Gdy na rozkaz zwycięskich chanów tatarskich (po 1259 roku) zniszczono ostoję kresowej obrony - gród Czerwień, wzrosło znaczenie niewielkiego gródka nad Huczwą.
Już w XV wieku Tyszowce posiadały rangę książęcego miasta. Pamięć o tym utrwala herb grodu z wyobrażeniem książęcego orła. Prawo magdeburskie nadał miastu w 1419 roku książę bełski i mazowiecki Ziemowit IV, co potwierdził w 1453 roku książę bełski Władysław I. Dziewięć lat później (1462), wraz z włączeniem księstwa do Korony, Tyszowce stały się miastem królewskim z utworzonym tu starostwem. Rozwijały się jako ośrodek rzemieślniczy i handlowy ze znanymi w okolicy jarmarkami.
Skąd wzięło się imię miasta? Nazwa jego figuruje w dawnych zapisach z XV i XVI wieku jako: w 1419 roku „ Tischowce ", w 1531 roku „ Tyszowce ", w 1579 roku „Tyszowce oppidum", „civitas Tiszowce ". Językoznawcy wiążą nazwę miasta z imieniem Tymoteusza, którego zdrobnienie na ziemiach wschodniej Polski i na Rusi brzmiało Tysz lub Tisz. Nazwy zakończone na „-owce", spotykane na ziemiach wschodniej Polski, na Rusi, w Bułgarii i na Słowacczyźnie, wskazują na czyjąś własność. Np. położone na Łemkowszczyźnie Janowce i Jędruszowce to własność Jana i Jędrzeja. Patronimiczna nazwa Tyszowiec wskazywałaby więc na przynależność gródka do jakiegoś odległego Tysza.
Legendy inaczej wyjaśniają powstanie nazwy miejscowości. Miasteczko słynęło przecież z rzemiosła i wyrobu doskonałych butów. Buty „tyszowiaki", wykonane z dobrze wyprawionej skóry, długie, mocne, świetnie zabezpieczały przed zimnem i wodą, a służyły latami. Chętnie nabywali je nie tylko mieszkańcy bliskich wsi i miasteczek, podobno sam król Władysław Jagiełło zamawiał i nabywał tyszowieckie buty. Nawiązując więc do sławnego w Tyszowcach szewskiego rzemiosła, legenda wyjaśnia nazwę miasta stwierdzeniem: „ Tu szewce " („ Tu są szewcy ").
Jednak bardziej skłaniać się należy ku wyjaśnieniom etymologicznych słowników, wiążących nazwę miasta z imieniem legendarnego Tymoteusza - Tysza, osoby wiele znaczącej w dawnym grodku, może dowódcy strażnicy, może odległego pana tej ziemi.

TYSZOWIECKIE KALENDARIUM
nieco dat z dziejów miasta

1419 r. - książę mazowiecki i bełski Ziemowit IV nadaje Tyszowcom prawo magdeburskie
ok. 1424 r. - wzniesiono w Tyszowcach pierwszy kościół (spalony przez Tatarów w 1500 r.)
1453 r. - książę bełski Władysław I potwierdza prawo magdeburskie dla Tyszowiec
1462 r. - Tyszowce stają się miastem królewskim, z urzędem starosty
1500 r. - spalenie miasta przez Tatarów
1502 r. - zniszczone przez Tatarów miasto, król Aleksander Jagiellończyk zwalnia z podatków na dziesięć lat
1563 r. - powstaje cech szewski
1611 r. - istnieje jeszcze drewniany „zamek" w Tyszowcach
29 XII 1655 r. - w Tyszowcach zawiązuje się konfederacja przeciw Szwedom
Akt Konfederacji Tyszowieckiej
"Niech się nie dziwuje, ani tego nikt nie będzie rozumienia, aby cny naród polski za łagodnemi wiarołomnego pana uwiódłszy się obietnicami, wolnemi głosami sobie obranego miał, kiedy odstąpić pana. Prawda to, że oba stany, tak J.K.M. jako też i stan rycerski oraz adversa (przeciwna) ucisnęła fortuna i do tak ścisłych przywiodła terminów, że za nastąpieniem ze wszech stron wojsk nieprzyjacielskich na zgubę Rzeczypospolitej sprzysiężonych. J.K.M. za granice ustąpić, stanowi zaś rycerskiemu i województwom za profektora króla szwedzkiego przyznać przyszło, któremu według pism i obligów naszych wiary dotrzymać już by należało.
Ale kiedy uważamy, jako bez wszelakiej do wojny przyczyny, mimo pakta przez ś.p. króla Władysława w Sztumdorfie z królestwem szwedzkim zawarte, na Rzeczpospolitą nastąpił, więc i lubo od wojska i od wszystkich niemal województw jest już za protektora przyznany, którym wsze1ką ochronę i religii św. katolickiej in toto (w całości) konserwacyją obiecawszy, przeciwnym sposobem, w tak prędkim czasie wszystko intervertere et convellere (odwracać i przewracać) ta obrusa protekcyja poczęła i tenże król szwedzki państwa koronne wojskom swoim pustoszyć, miasta i dwory szlacheckie rabować i w niwecz pozwala obracać (…)
Z tych wszystkich przyczyn i z wrodzonej narodowi polskiemu należytej przeciw panom swoim cnoty i wiary, zabiegając dalszemu ojczyzny zniszczeniu, pomienionego króla szwedzkiego za protektora mieć nie możemy i (…) z wszystkiemi temi, którzy by mu quocumque modo adhaerere (jakimkolwiek sposobem wspomagać) chcieli, pro hostibus patriae (za wrogów ojczyzny) deklarujemy (…)"
1768 r. - likwidacja starostwa, miasto staje się własnością Jana Miera
1827 r. - wśród drewnianej zabudowy powstają pierwsze domy murowane
18 V 1863 r. - bitwa powstańców z Rosjanami pod wodzą Jana Żalplachty „Zapałowicza"
1868 r. - Tyszowce pozbawione zostają praw miejskich
1939 r. - pożar miasta (podczas działań wojennych)
1944 r. - upaństwowienie Tyszowiec, ostatni właściciel Tyszowiec - Głogowski opuszcza miasto
2000 r. - Tyszowce odzyskały prawa miejskie

O TYSZOWCACH I ICH MIESZKAŃCACH PISALI...

Żyjący w XIX wieku Kajetan Koźmian w poemacie historycznym „Stefan Czarniecki", nawiązując do konfederacji tyszowieckiej zawiązanej 29 XII 1655 roku, w czasie potopu szwedzkiego, chwalił mieszkańców miasta za patriotyzm:
„Tyszowce gród nie znany, ni z murów, ni z gmachów,
w niskich swych gospodach spod słomianych dachów.
Brzękiem skruszonych kajdan znak do walki daje. Wśród krajów ducha stolicą się staje. "
Z kolei laureat literackiej Nagrody Nobla za rok 1978 Isaac Bashevis Singer w rozgrywającej się, podobnie jak wydarzenia „potopu ", w XVII w. powieści pt. „ Szatan w Goraju" już nie wzniosie, ale realistycznie relacjonował:
„Singerowski ostatni demon mieszkał w miasteczku Tyszowce. Miasteczko było dziurą, o której Pan Bóg zapomniał, a Adam nawet nie zatrzymał się tam na siusiu. Kiedy przejeżdżał przez nie wóz, to koń był już na rynku, a tylne koła na rogatkach. Błoto utrzymywało się tam od święta Sykes do dziewiątego dnia miesiąca Aw. Kozy nie musiały zadzierać łbów, by skubać słomy ze strzech chałup. Kury wysiadywały na środku drogi. Ptaki wiły sobie gniazda w czepkach kobiet, a w synagodze kozioł był dziesiątym do żałobnej modlitwy."
„Patriotyzmu tyszowiakom nigdy nie brakowało " - jak zauważył Kajetan Koźmian. Potwierdzeniem tego jest relacja uczestnika powstania styczniowego Stefana Brykczyńskiego, który w książce „Moje wspomnienia. Rok 1863 " tak relacjonuje przemarsz przez Tyszowce oddziału powstańczego:
„Po długich marszach, przemoczeni do nitki przez ciepły ulewny deszcz, maszerując „z nogi", ze śpiewem weszliśmy do miasteczka Tyszowiec. Przyjęto nas uroczyście, z chorągwiami... Naznoszono nam jedzenia i picia, co się zowie wbród... Pojadłwszy tedy doskonale i nabrawszy na zapas ile wlazło, w kieszenie i woreczki, których nam praktyczni tyszowianie nadawali, pokładliśmy się na placu obok kodów z bronią - spać."
Mieszkańcy Tyszowiec byli również bardzo religijni:
„Powitanie zgotował nam lud gorąco i entuzjastycznie, pełne momentów chwytających za serce swą prawdziwą polską odruchowością i zapałem" - napisał w protokole z wizytacji kanonicznej, która odbywała się w dniach 22-24 IX 1947 r., ksiądz biskup Stefan Wyszyński, wówczas ordynariusz diecezji lubelskiej. Wspaniałe przyjęcie księdza biskupa, które było jednocześnie manifestacją patriotyczną, najprawdopodobniej zaskoczyło późniejszego prymasa Polski, który z perspektywy czasu pisał:
„Lud był przygotowany pod względem duchowym i organizacyjnie, zachowując wzorowy ład i porządek. Zachowała się bardzo łatwo serdeczność między nami... Lud chciał okazać nam przywiązanie do Kościoła i nie szczędził tego. Może wystąpił nawet zbyt wystawnie."
A i było wystawnie. Trzy, a niektórzy mówią że cztery bramy powitalne, niemal stukonna banderia i niesiona przez mężczyzn od domu nauczyciela do mostu bryczka, z lekko zaskoczonym biskupem w środku.
Lubią własną tradycję, są dumni ze swoich mitów.
W 1957 roku naopowiadali Marianowi Brandysowi, iż w Tyszowcach:
„Przed pięciuset laty z okładem król Jagiełło zakupił 10 000 par butów tyszowieckich dla swojego wojska."
Brandys, pisząc reportaż pt. „Królewskie miasto Tyszowce ", patrzył na jego architekturę i mieszkańców obiektywnym okiem, relacjonując:
„Parterowe domki Tyszowiec - a raczej zwykłe chałupy wiejskie, kryte strzechami - grupują się nieporządnie wokół kwadratowego majdanu - rynku. Na majdanie sterczy ogromny żuraw studzienny, zastępujący paniom tyszowieckim kawiarnię...
Miasteczko jest zupełnie schłopiałe, nędzne, smutne."
Tyszowiacy zawsze byli dumni z szewskiej tradycji i z wielkiej pracowitości. Jak pisze dalej Brandys, przechowywali: „stare dokumenty, stwierdzające ich przywileje... ". Emocje towarzyszyły ich oglądaniu:
„Towarzyszy nam nastrój konspiracji. Wiedzą już o naszym przybyciu. Cynk musiał pójść na całe miasteczko. Zewsząd wyglądają ciekawe, podniecone twarze. Mieszkanie drugiego mistrza jest większe, zamożniejsze. Czeka tu już na nas kilkanaście osób. Starsi i młodzież. Znowu te same, czujne, podejrzliwe spojrzenia i niespokojne szepty. Gospodarz przeprasza, że będą mogli pokazać tylko późniejsze dokumenty. Te najstarsze - pergaminowe, przechowywane są jeszcze gdzie indziej, w bezpiecznym miejscu. Pieczołowicie rozwijają na stole gruby rulon o czcigodnym wyglądzie. Piękny kaligrafowany tekst z barwnymi inicjałami. Królewskie pieczęcie. Data: rok 1761. U dołu tradycyjna formuła: (podpisujemy własną ręką). I kulfoniasty, jakby uczniowski podpis grubego króla Sasa: (Augustus rex.)".
Tradycja pozostała, natomiast zaginęła gdzieś cechowa skrzynia z przechowywanym w niej dokumentami.
Tyszowieccy rajcy tworzący rzeczywistość III Rzeczpospolitej uchwalili, iż należałoby postarać się o odzyskanie praw miejskich, utraconych w roku 1875 w wyniku reorganizacji podziału administracyjnego Królestwa Polskiego po upadku powstania styczniowego.
Uznali, że tak doniosłe ich zdaniem wydarzenie, musi mieć błogosławieństwo największego autorytetu przełomu XX i XXI wieku, jakim jest Ojciec Święty Jan Paweł II. W odpowiedzi na ich prośbę, z Watykanu nadeszła 10 marca 2000 roku, na ręce ówczesnego burmistrza miasta i gminy Tyszowce, odpowiedź: „...Ojciec Święty życzy wszystkim mieszkańcom Miasta Tyszowce, aby zawsze byli wierni Bogu i Jego przykazaniom...".

Historia zaciągnięta z http://www.bip.lublin.pl/tyszowce/
Konrad
2006-10-25, 11:19
Historia Tyszowiec
Ten sam opis historii miasta i gminy Tyszowce jest także na tej stronie
Szalony Szwed
2006-12-11, 14:51
Szczerze. Nie wiedziałem że "wydano" znaczek z herbem Tyszowiec :)
Dariusz Grabiec
2007-02-14, 12:18
Tyszowce - zamek
Jeden z wielu zamków na Lubelszczyźnie, bardzo słabo udokumentowanych. Obiekt stał na nasypie za południowo - wschodnim narożnikiem rynku, przy stawie. Do dziś wzniesienie to nazywa się "Zamczysko" i jest zabudowane. Przeprowadzenie jakichkolwiek badań nie jest więc możliwe. Był to niewielki zamek drewniany, ponieważ wiadomo że cała zabudowa miejska do końca XVIII wieku była drewniana.

Przypuszcza się, że budowa zamku zbiegła się z nadaniem Tyszowcom praw miejskich na początku XV wieku. Fundatorem był książę mazowiecki i bełski Ziemowit IV. Od 1462 r. miasto stało się własnością królewską jako starostwo niegrodowe w woj. bełskim. Od tej pory zamek był siedzibą starosty. W Kronice A. Gwagnina istnieje zapis "Thyszowice miasto drzewiane w równinie, a zamek na górze leży". Warownia tyszowiecka jest jeszcze wspomniana w dokumentach roku 1611 i ... tyle o niej wiadomo. Z pewnością uległa zniszczeniu podczas jednego z najazdów obcych wojsk na ziemie Rzeczpospolitej w XVII wieku.

Opis ze strony http://zamki.res.pl/tyszowce.htm
maksym
2007-03-02, 20:51
Czytałem już dawno :) Ale warto pokazać, że był u nas zamek.
Taka jedna sprawa- był on zbudowany prawdopodobnie obok gomoły tam gdzie mamy sklep z szyldem " Buty and Ubrania "

Inne historyjki mówią, że pod ziemia są lochy, a co w nich jest? Niewiadomo. Wejście jest albo było bo pamietam ze byly takie drzwiczki ze schodkami :P
Robert
2007-03-02, 22:14
Witam,
mam taką uwagę porządkową. Może by tak jakoś poprawić ten tytuł "Hisrorii słów kilka" "na "Historii słów kilka". Sam bym to zrobił, ale biegły w tych sprawach technologicznych nie jestem.

pozdrawiam
Robert
Konrad
2007-03-03, 12:47
Przepraszam za literówkę i niedopatrzenie. Poprawiłem ups


Podobne tematy: