Anime - History Strongest Disciple Kenichi

Kategoria: Anime & MangaAnime



Doli
2010-06-10, 23:44
Shijou Saikyou no Deshi Kenichi

Jest to 50-cio odcinkowe anime o sztukach walki. Główny bohater - Shirahama Kenichi - jest największym w szkole mięczakiem. Oczywiście nietrudno zgadnąć, że postanowił coś z tym fantem zrobić (zabić się?). Nasz bohater postanawia przypakować i wstępuje do szkolnego klubu karate. Pech chciał, że zaraz na pierwszych zajęciach podpada najsilniejszemu gościowi w klubie. Klubowy miszczu, rozsierdzony marnym poziomem umiejętności nowego członka, stawia mu ultimatum - albo Kenichi wygra z nim pojedynek za tydzień albo ma się więcej nie pokazywać w klubie. Pewny siebie karateka dodaje jeszcze, że w razie wygranej Kenichiego odejdzie z klubu.

Dalej to średnio kojarzę jak to szło, ale zrozpaczony main hero spotyka po drodze ze szkoły swoją koleżankę - Miu Furunji. Rozprawia się ona z jakimiś burakami, którzy ją zaczepili po drodze. Będący pod wrażeniem jej biegłości w sztukach walki (i cycków) Kenichi udaje się za nią i trafia do dosyć specyficznego dojo... z dość specyficznymi mistrzami...

W tym miejscu zaczyna się akcja właściwa. Kenichi, po małych perturbacjach (oni mnie zabiją!), zaczyna trenować w dojo pod okiem różnych mistrzów sztuk walki. Nietrudno zgadnąć, że po, ledwo tygodniowym treningu pokonuje klubowego napinacza jakimś mega-super-tajemnym-ciosem. W tym momencie zaczynają się kłopoty... Wieść o wygranej Kenichiego się szybko rozchodzi (Nijima, ty demonie!) i wkrótce po walce Kenichim zaczynają się interesować członkowie miejscowego gangu Ragnarok. Dalsza część anime to jest dosyć oklepany schemat - Kenichi ćwiczy w dojo, walczy po kolei z każdym w hierarchii Ragnaroka, ćwiczy, walczy z Ragnarokiem, ćwiczy i tak do usranego końca anime. Poważnie :)

Postacie występujące w tej produkcji są schematyczne - trafił się, oczywiście, zboczony mistrzu xD Graficznie to anime jest raczej przeciętne, muzyki nie pamiętam zbytnio, fabuła schematyczna nieziemsko. Jedyne co je ratuje to humor - dosyć typowy dla tego typu produkcji, ale idzie się całkiem nieźle uśmiać :) Podsumowując, oglądało mi się to raczej dosyć przyjemnie, ale bez większych rewelacji.

A, zapomniałbym - te pięćdziesiąt odcinków, to tylko fragment większej całości. Nie wiem kiedy będzie druga seria i czy w ogóle będzie, ale to się chwali. Dobrze, że skończyli na tych 50 odcinkach, bo nie lubię jak kredkomajstry na siłę coś ciągną żeby natrzepać trochę kasy na fillerach.

Pamiętajcie: "A true disciple is not a human!".
Exavius
2010-06-11, 12:53
heh seria ode mnie:)
Mi się ta seria bardzo podobała i nadal podoba^^ Akurat lubię taki gatunek- i co z tego, że fabuła jest oklepana (Dragon Ball banzai!;p).
Co do grafiki to niektóre rzeczy są przesadzone^^ no ale to wina twórcy mangi/anime:)
Przede wszystkim w tym anime stawiam na humor:)
Polecam tym co chcą się pośmiać, bo jest z czego xD (chyba, że ktoś na prawdę jest wybredny...)
Karghul
2010-06-12, 00:16
manga lepsza, ale anime też zajebiste jesli ktos woli ogladać niż czytać.

główny dowcip w mandze jest w osobowościach mistrzów, wszyscy są popieprzeni
i traktują kolesia jak królika doswiadczalnego ^^
Exavius
2010-06-12, 14:44
dlatego właśnie wolę anime, bo lepiej oddaje to co dane postacie robią.
W humorze to jest najbardziej wymagane według mnie, bo co innego jak ty sobie to wyobrazisz a jak to w anime zrealizują:)
Czytając tą mangę wiedziałem jak już poszczególne postacie się zachowują i dzięki temu lepiej mi się ją czytało. Bez zobaczenia anime raczej bym takiej frajdy nie miał:)


Podobne tematy: