Tanatofobia

Kategoria: Życie z nerwicą.



Gandalf
30 Listopad 2009, 16:34
Zauważyłem, że strasznie mnie prześladuje ciągła myśl o śmierci, w związku z tym co praktycznie tydzień mam przymus chodzenia do spowiedzi. Jeżeli nie pójdę, to mam cały czas lęk, że umrę i będę potępiony, a grzechy ciężkie niestety popełniam, mniejsza z tym jakie. Nie boję się samej śmierci samej w sobie, ale potępienia po niej. Ciągle o tym myślę, jak nie jestem w stanie łaski uświęcającej, to nasłuchuję każdy najmniejszy odgłos ze swojego ciała (np. czy serce zakłuje, to już boję się, że umrę na zawał, muszę wtedy przestać trenować, bo się boję, mam straszne lęki, boję się chorób, itp... Jeżeli jestem w stanie łaski, to mogę podejmować nawet ryzykowne zachowania (zbieganie całą trasę z Kasprowego), nie boję się, bo jak umrę, to nic się nie stanie.
Phoenix
30 Listopad 2009, 20:30
Czy strach przed potępieniem nie jest przesadzony - spowodowany chorobą psychiczną?

Czy faktycznie popełniasz grzechy ciężkie?

Są grzechy cięższe - i lżejsze - te lżejsze, to grzechy cielesne - obżarstwo, cudzołóstwo. Człowieka najbardziej bolą rzeczy intymne - na przykład życie seksualne - choć te są w sferze lekkich wykroczeń.

"nie wolno ci cudzołożyć".

Cudzołóstwo jest to zdrada drugiego człowieka. Jesteś z kimś w związku - a na boku seks z obcą osobą. To jest zdrada i czyn zdecydowanie naganny.
Ale gdy kogoś kochasz, nie macie ślubu, nie zawsze jest to zdrada. Nawet jak wam ktoś poczyta to za grzech = to lekki - nie macie ślubu, ale nie zdradzacie nikogo..
Niektórych młodych ludzi boli też masturbacja - ekstremalni katolicy porównują to, że jest to tej samej wagi, co użycie prezerwatywy.

Elementem chorobowym bywa poczucie grzeszności.

Grzech jest to krzywdzenie innego człowieka - w tym zdradzanie seksualne swojej dziewczyny.
Moja rada - nie czyń zła.
Bóg jest w sumie dobry
smirna
1 Grudzień 2009, 21:33
Ateista wychowany w jakiejś wierze też może mieć urojeniea na tle religijnnym.
Gandalf
2 Grudzień 2009, 08:54
W najmniejszym stopniu nie uważam się za ateistę, choć jestem grzeszny i prawdopodobnie nie zasługuję na to, aby się nazywać katolikiem, ale chociaż chcę nim być.
Korat
3 Grudzień 2009, 11:57
Może to nie tyle tanatofobia tylko nerwica eklezjogenna. Lęk przed potępieniem na to wskazuje.


Podobne tematy: