Legendy, opowiadania, przekazy

Kategoria: Historia



DJArnold
2005-05-14, 11:43
Witam!!!

Wiadomo, że największą skarbnicą wiedzy o nieznanej historii i wydarzeniach w naszym regionie (i nie tylko) mogliśmy nieraz usłyszeć z rozmów starszych ludzi (babcie, dziadkowie a nawet rodziców).
Będąc jeszcze dzieckiem, lub w starszym już wieku często słyszało się różne opowieści - dla przykładu podam legendę, którą znają prawie wszyscy a dotyczy ona prawdopodobnego istnienia w dawnych czasach jeziora Szadkowskiego.
Innym przykładem takich właśnie opowieści może być to, że niektórzy ludzie mówili jakoby w Szadku istniało 7 kościołów.
Takich przekazów, dotyczących czy to okresu średniowiecza, czy też okresów wojen jest mnóstwo.
Niestety nieubłagany upływ czasu powoduje, że ludzie ci odchodzą pozostawiając po sobie tylko wspomnienia. Wiele wspaniałych informacji zanika.

Właśnie, dlatego prosiłbym w tym wątku abyście w miarę możliwości mogli podzielić się z innymi takimi właśnie przekazami.

Pozdrawiam
DJArnold
Irek
2005-05-15, 20:38
O siedmiu kościołach nie słyszałem, ale jeziorko było ponoć właśnie obok cmentarza św. Idziego. A ile to jest pogłosek o rzekomym przejściu podziemnym między kościołami.

[ Dodano: 2005-05-15, 21:07 ]
DJArnold
2005-05-16, 08:00
Witam

Zgadza sie Irku na mapach topo. z ok 1830 r. właśnie na terenie dzisiejszej podstawówki znajdował sie drewniany kosciółek.
A co do jeziora to prawdopodobnie zajmowało cały teren od kościoła św. Idziego poprzez Karczówek i las za Karczówkiem i sięgało brzegami w okolicy drugiego kościoła.
Mjollnir
2005-05-16, 10:17
To może nie legenda, ale zapomniany fakt: szpital obok kościoła, gdzieś w okolicach domu Pani Wicherkowej (stąd też nazwa tej ulicy, Szpitalna).
Poza tym na Rynku na południowo-zachodnim winklu w miejscu gdzie obecnie jest znak (drogowskaz) stała kiedyś kapliczka (bodajże św. Antoniego) opowiadał mi o niej często mój ojciec a i na przedwojennym zdjęciu, które gdzieś wygrzebał mój kumpel "Ludwik" ją widać.

Co do jeziora to babcia mi opowiadała, że podobno było takie zjawisko gdzieś na zachód od kościoła parafialnego. Według legendy łódką płynęło do kościoła małżeństwo z dzieckiem i podczas burzy czy czegoś podobnego to dziecko wpadło do wody i utonęło. Efekt był taki, że matka przeklęła jezioro i ono wyschło. Inni mówią, że "przeniosło" się gdzieś do Wielkopolski i tam jest znane nawet jako "Szadkowskie"...
DJArnold
2005-05-19, 09:57
A czy pamięta ktoś może jak starsi ludzie opowiadali jak przed wojną po polach krążyły języki ognia (oni nazywali to świetlikami czy jakoś tak).
Starsi wierzyli, że to zabłąkane dusze.
Fakt faktem, że takie zjawiska spotykane są na terenach bagiennych, i to często, ale żeby na szczerym polu czy też niepodmokłej łące .
I dlaczego po wojnie już się tego nie spotykało ?????

Dziwne a jednak prawdziwe bo było wówczas bardzo dużo świadków tych zdarzeń.
Mjollnir
2005-05-19, 10:18
Moja babcia wspominała, że krótko przed wojną widoczne były kilka dni z rzędu jakieś "słupy ognia" i były podobno trzy takie, przesuwały się z zachodu na wschód. Ludzie podobno już byli przekonani, że wojna będzie na 100 %.

----
Co do przekazów: trochę wiem jak wyglądały sprawy pochówku u Żydów w Szadku (zapewne w naszym regionie wyglądały one tak samo).
Otóż wiem to stąd, że moja babcia "zatrudniała się" jako płaczka (czyli osoba, która będzie opłakiwać zmarłego na pogrzebie). Okazuje się, że w obrządku mieszkających u nas Żydów opłakiwanie zmarłych miało bardzo ważną rolę. Ktoś z rodziny płacił kilku kobietom z taką usługę a one jak to wspomina ojciec "beczały na cały regulator, aż się zanosiły". To opłakiwanie wynikało z jakichś wierzeń kabały żydowskiej (szczegółów nie znam), w każdym razie musiało być uskuteczniane na pogrzebie. Według relacji ojca, zmarłego Żyda owijano białym materiałem, zazwyczaj płótnem i wkładano do grobu w pozycji siedzącej, potem okładano ciało deskami (czemu nie stosowali trumien nie wiem). Ważną rzeczą w tym całym obrzędzie było to, że wszyscy członkowie konduktu żałobnego rozchodzili się w różnych kierunkach (tzn. nie szli po pogrzebie "brygadą" na stypę jak to się u nas praktykuje) i wracali do domów najbardziej pokrętnymi ścieżkami, według wierzeń żydowskich było to spowodowane obawami o to, żeby dusza zmarłego nie poszła za żałobnikami i nie błąkała się jako duch po świecie.
Mój ojciec zarabiał za to niezłe "kieszonkowe" pomagając szadkowskim Żydom w zajmowaniu się domostwem w soboty. Część mieszkańców była co prawda zasymilowana ze społecznością Polaków i nie stosowała się tak surowo do obrzędów religijnych, ale większość niezbyt bogatych Żydów z okolic Senatorskiej i Widawskiej te obrzędy zachowywała. Dlatego np. sami w czasie "szabasu" nie dokładali do pieca, nie robili sobie posiłków itd - nie wolno było i koniec. Zawsze wtedy ojciec przychodził do rodzin swoich żydowskich kumpli i pomagał im te czynności wykonywać (nie było telewizji, radia itd. jedyną rozrywką była zabawa i bieganie po dworze, więc nic mu nie szkodziło pomóc) a Żydzi zawsze się owdzięczali dawając coś do jedzenia albo parę groszy.
Warto wspomnieć, że przedwojenna społeczność szadowska pomimo pokaźnej mieszanki kulturowej i narodowościowej żyła ze sobą bardzo zgodnie. Mieszkali tu zarówno Polacy, Niemcy, Żydzi, Rosjanie... szkoda.
DJArnold
2005-05-19, 10:24
Moja Babcia opowiadała, że w przeddzień wybuchu II WŚ niebo wieczorem zrobiło się krwistego koloru i zwierzęta się dziwnie zachowywały.
Psy wyły i jakiś taki niepokój poprzez to na ludzi padł.
Irek
2005-06-17, 21:20
A czemu to nikt już nie pisze nic o historii, czy ciekawych wydarzeniach w Szadeczku ? Fajnie się czytało.
Banan
2005-06-20, 16:07
A czemu to nikt już nie pisze nic o historii, czy ciekawych wydarzeniach w Szadeczku ? Fajnie się czytało.



A kto jest taki stary, zeby to pamietac??
Irek
2005-06-22, 00:25
sądzę, że paru jak nie kilkanaście by się znalazło jeszcze w naszym mieście, co pamiętaj różne ciekawe historie. Pozdrawiam
Matrix
2006-01-10, 14:07
O siedmiu kościołach nie słyszałem, ale jeziorko było ponoć właśnie obok cmentarza św. Idziego. A ile to jest pogłosek o rzekomym przejściu podziemnym między kościołami.

[ Dodano: 2005-05-15, 21:07 ]
DJArnold
2006-02-24, 12:45
Badania to jedno a potwierdzenie faktu to drugie. Literatura i mapy - analiza zwykle zajmuje mi czas zimowy od wiosny znów zaczynam działać w terenie.
Niektóre rzeczy poprostu muszą czekać - staram się zbierać fakty i mity dotyczące Szadku często przekazywane mi przez przypadkowych ludzi, które oczekują w kolejce aby się nimi zająć.
Niestety jest to bardzo czasochłonne zajęcie. Narazie skupiłem się na czasach I i II WŚ - a konkretnie staram się ustalić/potwierdzić (bo już trafiłem na kilka) miejsca potyczek i walk - właśnie z tego okresu.
Jak poskładam fakty do kupy i moja analiza będzie kompletna - zamieszczę info na forum.

Mam zamiar oczywiście o ile powstanie Muzeum i będą zainteresowani moją pracą/hobby podjąć współpracę.

Pozdrawiam
DJArnold
Mjollnir
2006-03-09, 08:53
Mam zamiar oczywiście o ile powstanie Muzeum i będą zainteresowani moją pracą/hobby podjąć współpracę.


No właśnie Arnold, co z Muzeum? Wiesz coś? Ruszy w ogóle ten projekt?
DJArnold
2006-03-09, 14:45
Niestety nie wiem nic wiecej narazie.
Mjollnir
2006-03-10, 16:18
Niestety nie wiem nic wiecej narazie.


Nie wiesz oficjalnie czy w ogóle nie wiesz?
gala
2007-01-20, 19:03
Na dzień dobry i miłą znajomość chciałam Wam podarowć jezioro, o którzym mówi legenda. Jest autentyczne.

Dodano: 2007-01-20, 19:50
Nie potrafiłam wkleić jeziora. Ale chętnie wyślę.
Mjollnir
2007-07-13, 13:17
Chciałbym serdecznie podziękować "Gali" za mapy Szadku sprzed prawie 200 lat. Nasza forumowa koleżanka wysłała mi je w zeszłym tygodniu, ale przez naszą wspaniałą socjalistyczną Pocztę Polską odebrałem dopiero przedwczoraj, no a dziś miałem okazję obejrzeć (właściwie to gapię się cały czas).

Co mogę powiedzieć jako historyk?
Że majty mi spadły przez głowę...
Jakich fajnych rzeczy można się dowiedzieć! Np. dlaczego przez wodę padła na ryj inwestycja "Nowego Domu Kultury".
Wszystko dowodzi, że Historiam nescire, hoc est semper puerum esse...

Gala, pozwolisz, że opiszę co tam widzę?
koleś
2007-07-13, 17:35
Np. dlaczego przez wodę padła na ryj inwestycja "Nowego Domu Kultury".



Nie przesadzaj. Miasto Meksyk zbudowano na bagnach.
koleś
2007-07-16, 11:03
Teren na pewno nie należy do najlepszych, ale raczej nie to warunkowało wstrzymanie prac. Z resztą jak będziesz w Szadku, to zobacz jak teraz wygląda rzeczka - strumyczek po prostu. Jasnym jest, że przy opadach i po zimie jest to naturalny teren zalewowy, ale nie z takimi rzeczami radzą sobie współczesne technologie.
Mjollnir
2007-07-16, 14:40
Teren na pewno nie należy do najlepszych, ale raczej nie to warunkowało wstrzymanie prac. Z resztą jak będziesz w Szadku, to zobacz jak teraz wygląda rzeczka - strumyczek po prostu.


Wiesz... jak dla mnie takie nieuregulowane coś tam z wodą jest fajniejsze niż jakiś kanał betonem oklepany. Ile to dni się spędziło "na Raka"... Nawet tam kiełbie na wędkę łapałem! Jakby uregulowali to kicha-po rybach i po widokach. A "dół" na zakręcie rzeki przy grobli to super miejsce.

No konkretnie na palach, a jest to największa chyba w tej chwili metropolia obu Ameryk (powierzchniowo).


Skoro tak to i liczebnie zapewne-kiedyś w telewizorni Cejrowski prawił, że 11 melonów ludków z hakiem tam mieszka-twierdził, że największe miasto świata.

Była próba wystawienie tego na przetarg, ale obecnie nam panująca Burmistrz doszła do wniosku, że przydadzą się nam te ruiny w przyszłości bo Ona planuje tam zrobić Urząd Miasta i Gminy.

Chyba "Pałac na Wodzie"...
Nie lepiej aquapark tam zrobić ?

Dobra, bo odbiegamy od tematu...
Aaaa, z mapy wynika, że staw był bez grobli, więc musiał być przerabiany na 100%. Gdzieś na przestrzeni stu lat w każdym razie. Bo odkąd mój ojciec (rocznik 1929) pamiętał, to było tak jak do tej pory można zobaczyć mniej więcej-czyli w obecnych granicach. O grobli nie wspominał, więc nie wiem czy robili już za ojca "kadencji" czy wcześniej.

Fajowo w każdym razie było z tego co ojciec mówił. Byli w młodości niezłymi kumplami z panem Lucjanem i staruszek nieźle na tym wychodził W domu u dziadków była bieda, a za to Racięckim się całkiem nieźle powodziło. Pan L. Racięcki strasznie mikry był za młodu, w dodatku jak ojciec wspominał "żreć nie chciał" Za to ojcu było w sam raz takie wyjście, bo nie dość, że zawsze dostawał coś od Pani Racieckiej, jako kumpel Pana Lucka-a przeważnie to samo jedli, to jeszcze po cichu jego "dolę" opychał, bo tamten "źgnął-pchnął dwa razy i już go w zęby kłuło". Pan Lucek oddawał ojcu żeby nie było afery, że nie je a ojciec chodził za to zawsze najedzony do syta. Czasami żal, że jakiejś kamery nie miałem, bo wszystkich opowieści nie sposób spamiętać... :\
koleś
2007-07-16, 15:38
koleś napisał/a:
Teren na pewno nie należy do najlepszych, ale raczej nie to warunkowało wstrzymanie prac. Z resztą jak będziesz w Szadku, to zobacz jak teraz wygląda rzeczka - strumyczek po prostu.

Wiesz... jak dla mnie takie nieuregulowane coś tam z wodą jest fajniejsze niż jakiś kanał betonem oklepany. Ile to dni się spędziło "na Raka"... Nawet tam kiełbie na wędkę łapałem! Jakby uregulowali to kicha-po rybach i po widokach. A "dół" na zakręcie rzeki przy grobli to super miejsce.



Nie chodzi mi o regulację rzeki, ale o przeróżne opaski odwadniające, czy coś takiego, co chroniło by budynek przed podsiąkaniem. (Nie znam sie na tym ale może jakiś budowlaniec mógłby trzy słowa na forum dorzucić??? )

A sama rzeka... nie jest już ta sama co za naszych pacholęcych lat niestety. Pozarastane, dzikie, i ... nieładne. Daleki jestem od regulowania rzek, wolę naturalne nurty, ale za czasów Pana Lucjana przynajmniej krowy "kosiły" nadmiar zieleniny. W tej chwili wygląda to po prostu smutno...
Mjollnir
2007-07-17, 08:26

Zapewne chodzi ci o "Koński dół"??? Tak, fantastyczne miejsce.
Nazwa pochodzi stąd, iż podobno za dawnych czasów, w głębinie jaką tworzyła wówczas rzeka, zatonęła jakaś biedna szkapa. Wyobraźcie sobie jak musiało być tam GŁĘBOKO!!!

Ech, to se nevrati...


O to mi właśnie chodziło-ale niestety od 10 lat nie mieszkam w Szadku i zapomniałem, pamiętałem tylko, że jakiś tam dół.
Jaro
2008-07-03, 12:36
A dokładnie gdzie się ten duł tam znajduje
Mjollnir
2008-07-03, 12:57
A dokładnie gdzie się ten duł tam znajduje


W górę rzeki od mostku na Pichnie na ulicy Widawskiej. Z mostku widać taki ni to las ni to zarośnięty park-to jego głębi. Oczywiście bliżej mu do parku z uwagi na drzwostan jaki tam jest (Dziki bez, graby, topole, jesiony, buk się trafi). Od mostku to jakieś 250-300 metrów.
truskaweczka
2010-06-16, 12:28
Te światełka na polach mogą oznaczać też ze tam są jakieś pochówki może tam poprostu była jakas zbiorowa mogiła albo pojedyńcze zapomniane groby.
Spotkałam się z czymś takim tzn w pewnej wsi w czasie wojny ktoś pochował na polu zabitego żołnieża. Więc i w tym przypadku może tak jest lecz nikt o tym już nie wie.
Jaro
2010-06-17, 13:38
Według relacji ojca, zmarłego Żyda owijano białym materiałem, zazwyczaj płótnem i wkładano do grobu w pozycji siedzącej, potem okładano ciało deskami (czemu nie stosowali trumien nie wiem).



Zgadza się że owijali go materiałem, ale to jest bujda, że chowano go na siedząco, normalnie tak jak katolików na leżąco. A deski kładziono pod nim. Ponadto na oczu kładziono mu "skorupki". Z tego co też wiem, gdy został pochowany na grobie jego kładziono kłódkę, na znak że jego życie już się zamknęło. Są to informacje potwierdzone, przez osobę mieszkającą przed wojną blisko cmentarza żydowskiego.

----
A czy ktoś słyszał o takim przekazie, że w pierwszych dniach wojny (września 1939 r.) z domostw szadkowskich były dawane znaki Polskim lotnikom ? Może to są te "Słupy Ognia" ?
Mjollnir
2010-06-21, 09:14

A czy ktoś słyszał o takim przekazie, że w pierwszych dniach wojny (września 1939 r.) z domostw szadkowskich były dawane znaki Polskim lotnikom ? Może to są te "Słupy Ognia" ?


Ja wiem, że z Szadku wszyscy wiali na wschód. No może nie wszyscy, ale znaczna część mieszkańców ze strachu uciekała. Ojciec opowiadał co mówiono wówczas: że Niemcy wieszają ludzi, że wydłubują oczy, że masowo rozstrzeliwują, itd. No... po części się sprawdziło później. Dziadek z babcią i dwoma młodymi wówczas chłopakami (10 i 12 lat) doszli na pieszo gdzieś za Lublin. Jak wrócili to była połowa listopada.

Jeśli ktoś w Szadku dawał znaki lotnictwu, to albo musiał być w tym przeszkolony, albo był po prostu oddelegowany z wojska. Inna sprawa, że lotnictwo polskie w 1939 r. raczej słabo działało i było wykorzystywane do walki z głównymi zgrupowaniami niemieckimi. Poza tym, za "dawanie znaków" można było szybko powędrować na najbliższe drzewo. Większość samolotów była traktowana jako niemieckie, a jak ktoś daje znaki Niemcom, to na powróz i na drzewo.
kedasz
2010-06-26, 22:43
Z wojennych opowieści.
W pierwszych dniach września 39 r. mieszkaniec wsi Wilamów (Niemiec ale w Polsce urodzony) na łące Państwa Raczyńskich dawał znaki przelatującym samolotom.
Jaro
2010-06-28, 18:09
Z wojennych opowieści.
W pierwszych dniach września 39 r. mieszkaniec wsi Wilamów (Niemiec ale w Polsce urodzony) na łące Państwa Raczyńskich dawał znaki przelatującym samolotom.



Ale wszystkim, czy polskim lub niemieckim A czy coś więcej wiesz jakie dawał znaki i z czego
kedasz
2010-07-05, 23:01
No, ale odnotować trzeba, że prawdopodobnie był jakiś Hans z Wilamowa, któremu szadkowski chleb nie smakował.


Za te znaki został zlikwidowany.


Podobne tematy: