Getto

Kategoria: Historia



dragonrl
2008-07-29, 12:39
Z ostatnio przeglądanych informacji wywnioskowałem że w Szadku podczas II wojny istniało getto, wie ktoś jak ono wyglądało i gdzie dokładnie było zlokalizowane?

A jak już o żydach mowa, zna ktoś nazwisko i historię przedwojennego właściciela działki na której obecnie znajduje się mój serwis opon tj. Warszawska 10 ? Z tego co wiem jego syn przebywa obecnie w USA.
Jaro
2008-07-29, 13:29
Właścicielem tej posesji był Julian Opatut fundator odnowy cmentarza żydowskiego w Szadku, który w 1939 trafił wraz z blisko pół tysiącem Żydów, do szadkowskiego getta. Stamtąd w 1940 r. Niemcy wywieźli go do Birkenau, a potem do Oświęcimia. Stamtąd trafił do obozu pracy w Jaworzynie. Do kopalni kamienia. Potem wywieziono go na roboty do Niemiec. do 1949 r. mieszkał w Niemczech. Tam na świat przyszedł jego syn. Potem wyjechał do USA gdzie mieszkał do śmierci. Zmarł niecały rok po podróży z Szadku w 2006 r. w wieku 82 lat. Po raz pierwszy Szadek po wojnie odwiedził w 1981 r. Już wtedy nie mógł się pogodzić z myślą, że kirkut popada w ruinę. Przyjaźnił się z Kazimierzem Wrońskim - zna go ktoś, czy on jeszcze żyje
Mjollnir
2008-07-29, 16:00
Pan Wroński żyje.

Getto było na północy miasta-mniej więcej ulice Prusinowska, Wilamowska. Opatut nie mógł trafić do getta w 1939 r. bo zostało założone dopiero w czerwcu 1940 r. Zlikwidowano je 16 sierpnia 1942 r. W czasie likwidacji zostało zastrzelonych kilku (najczęściej mówi się, że 7) Żydów, ponad 400 (najczęściej pojawiająca się liczba to 405) wywieziono do Chełmna nad Nerem. Z Szadku do innych obozów nie wywożono-jeśli tak, to są to odosobnione przypadki. P. Opatut ocalał, bo nie został wywieziony razem z nimi tylko rok wcześniej wywieziono go na roboty do Poznania (do pracy na budowie) a potem przez obozy w Auschwitz i Birkenau i filię KL Auschwitz w Jaworznie trafił do pracy w kopalni węgla "Rudolf Grube" w Jaworznie (ex Jacek Rudolf, ex Tadeusz Kościuszko), będącej w zarządzie nemieckiej spółki EVO.

Przed wojną w Szadku mieszkało około 550 Żydów. Jak łatwo obliczyć około setki ocalało bądź jak p. Opatut łutem szczęścia, dzięki ucieczce lub w wyniku pomocy ze strony polskich SĄSIADÓW (podkreślenie nieprzypadkowe) i ukrywaniem się u nich.
Jaro
2008-07-29, 18:24

Opatut nie mógł trafić do getta w 1939 r. bo zostało założone dopiero w czerwcu 1940 r. Zlikwidowano je 16 sierpnia 1942 r. W czasie likwidacji zostało zastrzelonych kilku (najczęściej mówi się, że 7) Żydów, ponad 400 (najczęściej pojawiająca się liczba to 405) wywieziono do Chełmna nad Nerem. Z Szadku do innych obozów nie wywożono-jeśli tak, to są to odosobnione przypadki. P. Opatut ocalał, bo nie został wywieziony razem z nimi tylko rok wcześniej wywieziono go na roboty do Poznania (do pracy na budowie) a potem przez obozy w Auschwitz i Birkenau i filię KL Auschwitz w Jaworznie trafił do pracy w kopalni węgla "Rudolf Grube" w Jaworznie (ex Jacek Rudolf, ex Tadeusz Kościuszko), będącej w zarządzie nemieckiej spółki EVO.



Zauważyłem, ale tak był napisane w jednym z artykułów prasowych "Dziennika Łódziego" w dodatku "Nasz Tygodnik Zduńskowolski" napisanych na otwarcie cmentarza żydowskiego w Szadku. Jest to napisane w formie wypowiedzi p. Opatuta (więc nic nie zmieniałem). Możliwe że to jest błąd w druku lub zła data podana przez p. Opatuta.
Jaro
2008-08-02, 12:51
Pomyłka pan Opatut mieszkał w Rynku a uczył się w Szkole Podstawowej na ul. Warszawskiej 6 (i tak mi się skojarzyło z tym mieszkańcem USA)
Mjollnir
2009-08-18, 09:56
Znam przynajmniej jeden przypadek z Szadku, gdzie uratowana została dziewczynka, Żydówka. Ojciec opowiadał mi, że u Konikowa na Senatorskiej wynajmowała mieszkanie jakaś samotna Polka (i teraz już nie pamiętam czy w ogóle była samotna, w sensie "stara panna", czy też jej mąż, dzieci itp. zmarli). W każdym razie miała ta Polka jakąś małą "kanciapę" w mieszkaniu i tam tę dziewczynkę przechowywała. Na szczęście udało jej się to robić na tyle skrycie, że ta dziewczynka przeżyła i dopiero po wojnie, jak wiadomo było, że Niemcy padli, wyszła "na wolność". Okolicznością sprzyjającą było, że Pan Konikow, jako doński kozak i białogwardzista, był na (?) Reichliście i jego rodzinę Niemcy otaczali opieką (lepsze żarcie, pomoc itd.), stąd: jego dom był bezpieczny. Z tego co wiem Konikow nie splamił się kolaboracją (przynajmniej nigdy o tym nie słyszałem-a pewnie byłoby głośno o tym i ludzie by mu nie darowali).
Nie znam nazwiska ani imienia tej kobiety, nie znam też nazwiska tej dziewczynki (teraz będzie już starszą babcią, jeśli żyje). W każdy razie wkrótce po wojnie ktoś tam z jej rodziny się odezwał i wyjechała do Izraela. Do końca życia ta Polka, która ją ocaliła miała życie jak w Madrycie-co jakiś czas przychodziły paczki z żarciem w konserwach i ciuchami. Ojciec opowiadał, że ta Polka sprzedawała nylonowe rajstopy za grube pieniądze (bo u nas dostać było ciężko, a ona dostawała je w paczkach). Oczywiście, ludzie na ulicy ją podziwiali, bo kosztowała ją ta opieka wiele wyrzeczeń. Jednak Żydówka ta odwdzięczała się za pomoc do końca życia tej Polki.

Postaram się dotrzeć do nazwisk tych kobiet-jak coś będę wiedział to dam cynk.

[ Dodano: 2009-11-27, 12:09 ]


Podobne tematy: