Dawni mieszkańcy w Szadku

Kategoria: Historia



truskaweczka
2009-03-29, 16:44
Ciekawy wydaje mi sie temat o dawnych mieszkańcach Szadku opowieści o nich może plotki.
Wiadomo że Szadek przedwojenny czy powojenny był mniejszy tzn mniej mieszkańców wszyscy sie znali.
Pytajcie swoich dziadków jakich pamiętają sąsiadów i jakie historie się z nimi wiążą.
Mjollnir
2009-03-30, 21:50
Ciekawy wydaje mi sie temat o dawnych mieszkańcach Szadku opowieści o nich może plotki.
Wiadomo że Szadek przedwojenny czy powojenny był mniejszy tzn mniej mieszkańców wszyscy sie znali.
Pytajcie swoich dziadków jakich pamiętają sąsiadów i jakie historie się z nimi wiążą.



Łooooo, to co mój ojciec pamiętał i opowiadał, to wystarczyłoby na 1000 postów... Najbarwniejsze są oczywiście opowieści dotyczące mojej rodziny.

Nie będę się spierał, bo do statystyk nie zaglądałem, ale mam wrażenie, że przedwojenny Szadek był liczniejszy niż obecnie.

Skąd zainteresowanie, jeśli mogę spytać?
Jaro
2009-03-31, 00:10
W 1939 r. Szadek liczył  3150 mieszkańców (15% Żydzi) - był to najwyższy wskaźnik ludności w historii Szadku    . Po II Wojnie światowej tj. w 1945 r. Szadek zamieszkiwało 2191 osób i ciągle liczba osób ubywała, utrzymywało się to gdzieś do początku lat 80-tych. Według danych z 31 grudnia 2004 r. Szadek zamieszkuje 2050 mieszkańców.
Mjollnir
2009-04-01, 07:57
W 1939 r. Szadek liczył 3150 mieszkańców (15% Żydzi) - był to najwyższy wskaźnik ludności w historii Szadku . Po II Wojnie światowej tj. w 1945 r. Szadek zamieszkiwało 2191 osób i ciągle liczba osób ubywała, utrzymywało się to gdzieś do początku lat 80-tych. Według danych z 31 grudnia 2004 r. Szadek zamieszkuje 2050 mieszkańców.


Czyli po wojnie nie wróciło do "domu" około 1000. Szadkowiaków wszystkich narodowości. Szacunkowo przyjmuję 1000 (a nie dokładnie 1100 według liczb przytoczonych przez Jaro), bo zakładam, że część była w drodze z "robót" w Niemczech, niewoli, ukrywało się bo było w jakichś organizacjach podziemnych (np. p. Słowiński), albo w Wehrmachcie (np. p. Jung), siedziało w kryminale za służbę w Wehrmachcie (np. p. Szmyt), albo zwiało ze strachu przed kacapami (np. p. Konikow-"biały" doński Kozak z Senatorskiej).
A propos Żydów: z tego co pamiętam to inna możliwa liczba szadkowski Żydów w 1939 r. to około 550 (pojawia się w kilku źródłach), teraz pytanie dlaczego ta rozbieżność, bo 15% z 3150 to około 472. Nie można też przyjąć, że zginęli wszyscy Żydzi z Szadku (bo jak pokazuje przykład p. Opatuta nie wszyscy). Ze wspomnień ojca wynika, że kilka rodzin żydowskich wróciło po wojnie. Wspominał on o takim obiedzie u dziadków latem 1945 r. Wrócili sąsiedzi Żydzi i babcia ugotowała jedyny kawałek mięsa jaki miała-była to wieprzowina (ciężko było zdobyć co innego). No i ta rodzina-Blumów chyba-przyjęła zaproszenie na obiad. Stwierdzili, że z sąsiadami trzeba się ugościć po takiej tragedii, a w obozie koncentracyjnym jedli takie "szajse", że trochę wieprzowiny wielkiej różnicy nie zrobi.

Te losy Szadkowiaków to ciekawy temat do zbadania tak w ogóle. Zaczynam nad nim powoli pracować.
truskaweczka
2009-04-02, 11:00
Moja mama z domu nazywała się Garczyńska jej ojciec zajmował się bednarstwem tak jak i dziadek. Natomiast mama mojej mamy miała brata który przez wiele lat był kościelnym w Szadku.
Interesują mnie losy mojego pradziadka Garczyńskiego czy urodził sie w Szadku czy przybył tam z innych terenów.
Nikt tak odległych losów ludzi już nie opowie bo ludzie którzy mogliby cokolwiek pamiętać już nie zyją.
Mjollnir
2009-04-04, 21:03
Moja mama z domu nazywała się Garczyńska jej ojciec zajmował się bednarstwem tak jak i dziadek. Natomiast mama mojej mamy miała brata który przez wiele lat był kościelnym w Szadku.
Interesują mnie losy mojego pradziadka Garczyńskiego czy urodził sie w Szadku czy przybył tam z innych terenów.
Nikt tak odległych losów ludzi już nie opowie bo ludzie którzy mogliby cokolwiek pamiętać już nie zyją.


Popytam, zajrzę do źródeł, może coś się znajdzie. Ty masz za to w Łodzi więcej możliwości niż się wydaje. Zbiory ksiąg metrykalnych z Szadku są w Łodzi w Archiwum Państwowym na placu Wolności 1 (jeśli się nie mylę). W księgach można znaleźć masę informacji.
truskaweczka
2009-04-07, 22:44
Faktycznie nie pomyślałam o tym, w takim razie wybiorę się na Plac Wolności.
Dziękuję za informacje
Mjollnir
2009-04-08, 00:22
Faktycznie nie pomyślałam o tym, w takim razie wybiorę się na Plac Wolności.
Dziękuję za informacje


Nie ma sprawy. Zaznaczam, że co do obecności tych ksiąg nie jestem jednak pewien-ale wydaje mi się, że tam są.
truskaweczka
2009-04-08, 19:03
Ale warto sprawdzić może akurat są jeśli coś przetrwało
Innej możliwości zdobycia informacji chyba już nie ma.
Dziedziczenie zawodu z ojca na syna nie było chyba w tamtych czasach czymś niezwykłym
Jak czytałam na forum wiele osób zajmowało się bednarstwem więc było to rzemiosło dość popularne w Szadku.
Gdyby osoba należała do cechu może byłaby szansa zdobycia jakiś danych w ten sposów ale nic mi o tym nie wiadomo żeby pradziadek tam należał.
Mjollnir
2009-04-08, 21:25
W Szadku będę w drugiej połowie maja. Na 99% spotkam się z jedną panią, która pamięta jeszcze dobrze przedwojenne czasy, więc zapytam czy coś pamięta. A że jest miłośniczką historii Szadku, to jest nadzieja.
Jaro
2009-04-08, 22:49
Zbiory ksiąg metrykalnych z Szadku są w Łodzi w Archiwum Państwowym na placu Wolności 1 (jeśli się nie mylę).



Tak, w Łodzi na Pl. Wolności znajdują się księgi metrykalne z Szadku, z tym że gdzieś do Powstania Styczniowego (1863 r.) księgi znajdują się na ul. Kościuszki 221, a powyżej 1863 r. na Pl. Wolności 1. Z kolei w Sieradzu znajdują się dokumenty różnych cechów, równierz z Szadku, np. bednarzy z lat 1819-1927. Zapytam się czy w Zduńskiej Woli w Cechu Rzemiosł Różnych na ul. Złotnickiego nie maję jakiegoś spisu z okresu międzywojennego, jak będzie potrzeba.
truskaweczka
2009-04-09, 09:37
Świetnie ale ciekawe jak ta Pani ma na nazwisko, może moja mama ją pamięta.
Fajnie jeśli by coś pamiętała chociaż samych Garczyńskich może pamiętać ale pochodzenie pradziatka to wątpię niestety.

Ciekawa jestem czy pamięta mężczyznę ktory samotnie mieszkał ( prawie na cmentarzu ) niemieckim tam miał mieszkanie był to starszy człowiek, ciekawa jestem jak się nazywał.
Lubił opowiadać różne straszne historie z pobytu w tym miejscu ku uciesze szczegolnie dzieci w tym mojej mamy. Sam nie bał sie tam mieszkać wracał od mieszkania mojej babci bardzo poźno nawet o 11 w nocy i nie czuł strachu pomimo duchów z cmentarza buszujących po jego domu )

Z góry dziękuję za pomoc
i pozdrawiam serdecznie
Jaro
2009-04-09, 12:44
Ciekawa jestem czy pamięta mężczyznę który samotnie mieszkał ( prawie na cmentarzu ) niemieckim tam miał mieszkanie był to starszy człowiek, ciekawa jestem jak się nazywał.



Takowy jest w Szadku , jeśli to jest ten koło cmentarza św. Idziego, to nie jest niemiecki, tylko ewangelicko-augsburski. Proszę tak nie pisać, bo to nie znaczy że tylko obywatele narodowości niemieckiej się tam chowali, ale równierz i Polacy. Nie tylko Niemiec był i jest ewangelikiem. Cmentarz był przez wiele lat niszczony, w wierze że są tam pochowani Niemcy którzy naszych mordowali w czasie II wojny światowej. Owszem byli tacy, ale nie wszyscy, dam np. postać Jerzego Karola Kurnatowskiego, dziedzica Woli Krokockiej k. Szadku, wybitnego ekonomisty i prawnika. Jego grób też został zdewastowany, chodź był Polakiem
truskaweczka
2009-04-09, 19:14
Jaro "Proszę tak nie pisać, bo to nie znaczy że tylko obywatele narodowości niemieckiej się tam chowali, ale równierz i Polacy. Nie tylko Niemiec był i jest ewangelikiem. Cmentarz był przez wiele lat niszczony, w wierze że są tam pochowani Niemcy którzy naszych mordowali w czasie II wojny światowej. Owszem byli tacy, ale nie wszyscy, dam np. postać Jerzego Karola Kurnatowskiego, dziedzica Woli Krokockiej k. Szadku, wybitnego ekonomisty i prawnika. Jego grób też został zdewastowany, chodź był Polakiem"

To ja proszę o uważniejsze czytanie tego co napisałam, nie interesują mnie wywody typu kto kogo mordował i czyj grob jest bardziej zdewastowany, nie to jest tematem dyskusji.
Być może nie ma w Szadku cmentarza typowo niemieckiego, bardziej w tej chwili interesuje mnie nazwisko starego człowieka mieszkającego niegdyś na cmentarzu.
Mieszkał tam bo nie przeszkadzało mu że to jest cmentarz i nie musiał płacić czynszu.
Był to stary drewniany domek stał podobno dość długo na tym cmentarzu ale już go nie ma.
Jaro
2009-04-10, 11:39
Nie oto mi chodzi, tylko proszę nie pisać niemiecki    bo tam nie tylko Niemcy się chowali
A o tym domku i Panu nigdy nie słyszałem, chodź interesuje się historią ewangelików w reg. szadkowskim. A wiesz może w jakich latach on tam zamieszkiwał , to się może czegoś dowiem.
truskaweczka
2009-04-10, 12:42
Mieszkał tam prawdopodobnie w latach ok 1948 do ok 1958.
Sprowadził si e tam po wojnie samotny stary człowiek, nikt by nie chciał mieszkać na cmentarzu dlatego mogł zamieszkać tam za darmo bez czynszu
Moja mama mieszkała już w Łodzi jak zmarł.
Irek
2009-04-13, 07:54
Z tego co i się udało ustalić ten Pan miał na nazwisko Racięński lub Raczyński. Nie był rodowitym szadkowiakiem. Natomiast domek stał ale na cmentarzu żydowskim. Pozdrawiam.
truskaweczka
2009-04-13, 09:22
Bardzo dziękuję za sprostowanie pamięć jak się okazało jest zawodna.
Czyli okazuje się ze to był żydowski cmentarz ( czy istnieje jeszcze? ). Podobno Rakowscy mieli młyn w Szadku ale ten pan nie był z tej rodziny.
Niestety pomimo dużej podpowiedzi nie moza przypomnieć sobie jak dokładnie brzmiało jego nazwisko i ktore z tych dwoch jest prawdziwe.
Domek z pewnością już nieistnieje ciekawe czy są po nim jakieś ślady?
Czy ktoś pamięta coś więcej o tym staruszku?
To musiała być niezwykła osoba biorąc chocby pod uwagę wybor mieszkania ale także umiejętnośc opowiadania ciekawych historii z tym związanych.
Ciekawe czy ktoś w obecnych czasach zamieszkałby w takim miejscu )

Pozdrawiam serdecznie
Jaro
2009-04-13, 12:04

Czyli okazuje się ze to był żydowski cmentarz ( czy istnieje jeszcze? ).


Proponuje trochę poprzeglądać forum, nawet w tym dziale co ten temat jest TUTAJ temat o cmentarzu żydowskim odnowionym w 2005 r.
Mjollnir
2009-04-17, 11:39

To ja proszę o uważniejsze czytanie tego co napisałam, nie interesują mnie wywody typu kto kogo mordował i czyj grob jest bardziej zdewastowany, nie to jest tematem dyskusji.
Być może nie ma w Szadku cmentarza typowo niemieckiego, bardziej w tej chwili interesuje mnie nazwisko starego człowieka mieszkającego niegdyś na cmentarzu.
Mieszkał tam bo nie przeszkadzało mu że to jest cmentarz i nie musiał płacić czynszu.
Był to stary drewniany domek stał podobno dość długo na tym cmentarzu ale już go nie ma.

Jeśli mam być sprawiedliwy to uwaga Jaro była słuszna.
truskaweczka, nie obrażaj się bo nie ma o co-uwaga Jaro się wzięła z Twojej mało precyzyjnej wypowiedzi. Zapewniam, że przeczytał uważnie, bo ja też od razu zwróciłem na to uwagę, czytając Twojego posta. Dyskusja jest na temat dawnych mieszkańców, więc Kurnatowskiego też od biedy można byłoby podłączyć-zarzut bezpodstawny.

Nic nie wiem o żadnym domku szczerze powiedziawszy-jeśli Irek napisał, że był na żydowskim, to może i prawda. Ja pamiętam, że na początku lat 80. na cmentarzu żydowskim stały takie drewniane parasolki z ławkami i stolikami. A wtedy wydawały mi się bardzo stare.

Może faktycznie chodzi o cmentarz ewangelicki. W jego pobliżu jest/było trochę ruin. Trzeba byłoby sięgnąć do planów zanim powstał ASOS i rozbudowano tartak. Poza tym na terenie gdzie teraz stoi wiatrak teź były ślady jakichś fundamentów. Czy powodem ewentualnego zamieszkiwania tego człowieka w pobliżu cmentarza był czynsz-to wątpię. Nic nie wskazuje na to, żeby to było "gminne", mogło być czymś w rodzaju obecnych "squat'ów".
No ale dobra. Przymijmy daty graniczne 1948-1958. "Był to stary drewniany domek", więc raczej nie mógł powstać w ciągu tych trzech lat po wojnie. Stąd raczej nie wydaje mi się, że to chodzi o cmentarz żydowski. W takim razie trzeba byłoby znaleźć czy w pobliżu cmentarza były jakieś chałupy. Na cmentarzu na bank nie było-skoro p. P. (szadkowski volksdeutsch) mógł zniszczyć cmentarz i wywieźć płyty nagrobków do "wybrukowania" obejścia, to raczej chałupy też na cmentarzu by nie zostawił w spokoju.
truskaweczka
2009-04-17, 14:08
Ja sie nie obrażam , może faktycznie nie wyraziłam się właściwie.
Domek był stary i stał na cmentarzu podobno służywł wcześniej innym celom niestety już pamięć zatarła informacje jakim.
Jeśli chodzi o płatność czynszu to nie płacił. Nie wiem jakia była jego motywacja żeby zamieszkac w tym miejscu podejrzewa sie ze właśnie możliwość bezpłatnego zamieszkania no i akurat ten budynek był wolny.
A pomnieważ nie bał sie duchów bo jak twierdził to żywy może krzywde prędzej zrobić nie zmarły tak więć mieszkał sobie z nimi współnie.
Troche jak opowiadał duchy mu chałasowały np chodziły po poddaszu, koło domu, grzebały w piecu, widział chodzących po cmentarzu itd ale on wtedy pytał "czego dusza żada"? nie wiem czy otrzymywał odpowiedź ) Tłumaczył sobie że to dusze pokutują i dlatego nawiedzają w nocy jego dom widział też przez okno światełka nad grobami i mowił ze to dusze zmarłych dziś nauka już wie, że to nie duchy ale to fosfor ulatnia sie z martwych ciał i świeci w nocy.
Był pogodnym staruszkiem, nie zaglądał do kieliszka.
Mjollnir
2009-04-21, 07:39
Ja sie nie obrażam , może faktycznie nie wyraziłam się właściwie.
Domek był stary i stał na cmentarzu podobno służywł wcześniej innym celom niestety już pamięć zatarła informacje jakim.

Funkcje mogły być tylko dwie (tak mi się wydaje): dom cmentarnego "ciecia" albo coś w rodzaju kaplicy-jeśli to chodzi o cmentarz chrześcijański. Jest jeszcze jedna możliwość, ale to byłoby pewnym rodzajem sensacji historycznej. Gdyby faktycznie tyczyło się to cmentarza żydowskiego, to jedynym budynkiem jaki stawiano na terenie olemu bywał ohel. Ohel to rodzaj murowanego lub drewnianego nagrobka specjalnego znaczenia, mającego formę budynku często z okienkami i drzwiami. Generalnie ogólnie dozwolone jest tylko stawianie nagrobków mniej lub bardziej bogatych, budynków nie wolno. Jedynym wyjątkiem jest zgoda na postawienie Ohela. Ohel ma na celu uczczenie miejsca pochówku osoby otaczanej specjalnymi względami w danej diasporze, np. Rabbiego, wybitnego członka społeczności itd. Np. we Wrocławiu jest ewenement na skalę europejską: stoi Ohel ku czci kobiety. Jest to budowla z 1909 r. poświecona pamięci Miny Ciry Majzel, która była żoną łódzkiego rabina Eliasza Chama Majzla

Pytanie tylko czy ten "nasz" volksdeutsch" był aż taki głupi, że niszcząc macewy nie wiedział, iż Ohel znaczy wiecej niż macewy; czy też budynek o którym mowa nie był Ohelem (albo w ogóle go nie było na szadkowskim cmentarzu żydowskim). Swoją drogą to ciekawy temat i zabieram się za zbadanie tego, bo ciekawi mnie czy faktycznie mieszkał ktoś u nas, kto miał aż takie zasługi. Synagoga była dużym i bogatym jak na Szadek budynkiem, więc...

Opowieści o duchach można pominąć
truskaweczka
2009-04-22, 19:29
Oczywiście ale opowieści o duchach dodają "smaczku" całej tej historii
W budynku był stary węglowy piec więc musiał być i komin było też poddasze.
To chyba nie był jednak cmentarz żydowski.
Ciekawe czy może jeszcze inna starsza osoba mieszkająca w Szadku pamięta tego człowieka i jego miejsce zamieszkania.
Jaro
2009-04-22, 19:42
Gdyby faktycznie tyczyło się to cmentarza żydowskiego, to jedynym budynkiem jaki stawiano na terenie olemu bywał ohel. (...) Generalnie ogólnie dozwolone jest tylko stawianie nagrobków mniej lub bardziej bogatych, budynków nie wolno. Jedynym wyjątkiem jest zgoda na postawienie Ohela.



Niestety nie masz racji, na cmentarzach żydowskich równierz były stawiane domy przedpogrzebowe, w których były przygotowywane zwłoki do pochówku. Np. taki dom znajduje się na cmentarzu żydowskim w Wrocławiu przy ul. Lotniczej.
Również takowy dom przedpogrzebowy znajdował się na cmentarzu żydowskim w Szadku, po którym nie ma niestety już śladu. Z relacji Pana Antoniego Andrysiaka dom przedpogrzebowy stał w północno-wschodniej części kirkutu.
Co do Ohla, to prawda był na cmentarzu, co jest rzadkością na tych terenach. Nekropolia niemal w całości została zniszczona podczas II wojny światowej.

Czyli informacja kol. Irka pokrywała by się o jaki to chodzi domek

PS: Mam prośbę czy ktoś z forum mógł by wrzucić zdjęcie pozostałości po tej kaplicy (ohlu), bo ja tego szukałem lecz nie potrafiłem zlokalizować
Mjollnir
2009-04-23, 09:17
Kaplica to kaplica a ohel to ohel. Prawda, "domy przedpogrzebowe" były, ale nie jako integralna (zasadnicza) część cmentarza. Budynki mogły stać tam, gdzie nie chowano zmarłych-zauważ: tam gdzie masz macewy nie uświadczysz budynków w bezpośredniej bliskości. Nie wiem jak jest obecnie (bo jakieś "reformy" Żydzi też mieli), ale w ortodoksyjnym judaizmie tak jest. Oczywiście, to co napisałeś przyjmuję-możliwe, że masz rację, ale ja znam to od strony ortodoksów.

Nie przypominam sobie, żeby jakieś ślady po jakiejś budowli były na cmentarzu żydowskim. Prawda, że byłem tam zaraz po "otwarciu"-kiedy oprócz płotu był tam "syf, kiła i mogiła". Nie wiem czy coś tam się zmieniło od tej pory. Nekropolia została zniszczona-nie "niemal" ale w całości. Pan P., który podpisał volkslistę wybrukował sobie obejście macewami. Niestety nie ma śladu już po tym. Ojciec próbował pomóc p. Omaście znaleźć te macewy bo pamietał gdzie były, ale w tym miejscu stoi już coś innego i właściciel nie wie co się stało z nimi (a może wie, tylko ma cykora, że go oskarżą o antysemityzm).
Jaro
2009-04-23, 19:40
Nie - ohel to pewnego rodzaju kaplica grobowa w której chowano ważniejsze osoby tj. rabinów lub cadyków. Taka grobowiec był w Szadku, pochowano w nim ostatniego rabina Szadku.
truskaweczka
2009-04-25, 10:49
Tą volkslistę podpsał Pan Witkowski?
Mjollnir
2009-04-26, 18:42
Nie - ohel to pewnego rodzaju kaplica grobowa w której chowano ważniejsze osoby tj. rabinów lub cadyków. Taka grobowiec był w Szadku, pochowano w nim ostatniego rabina Szadku.


Od jakiego słowa pochodzi termin "kaplica"?

[ Dodano: 2009-04-26, 18:43 ]
truskaweczka
2009-04-28, 13:48
Był jeden taki co podpisał z niemcami "kontrakt" jesteś za młody możesz nie wiedzieć

Kaplica z języka łacińskiego cappa zdrobniale capella kapliczka - wydzielone pomieszczenie z ołtarzem, boczna część kościoła tworząca odrębną całość, w której znajduje się ołtarz. Mały budynek przeznaczony na cele kultowe. W czasach wczesnego chrześcijaństwa kaplice miały dwa poziomy: dolny, w którym przechowywano relikwie, oraz górny, przeznaczony na modlitwę. Kaplice związane są z budownictwem sakralnym każdej cywilizacji. Wznoszono je w czasach pogańskich, w starożytnej Grecji i w Rzymie (np. aedicula) i w innych wyznaniach. Do najczęściej występujących kaplic rzymskokatolickich należą: kaplice kościelne, klasztorne, prywatne (np. pałacowe), szpitalne, szkolne, cmentarne. Kapliczką nazywa się też przydrożne budowle związane najczęściej z twórczością ludową. W kościołach protestanckich, szczególnie we wspólnotach ewangelicznych, mianem kaplicy określa się większość budynków sakralnych. Ma to związek z powszechną (w łonie protestantyzmu) niechęcią wobec nazywania budynków kościołami. Użycie określenia "kaplica" - w protestanckiej terminologii - uwypukla fakt, że zborowy budynek nie jest kościołem, ale miejscem spotkania kościoła (jako wspólnoty wierzących).
Mjollnir
2009-04-29, 13:23
Takich co w Szadku byli na volksliście znałem/znam około 5-6 osób, co może jest z 10% całości.
Ciekawostka, że na volksliście byli też nie-Niemcy.
truskaweczka
2009-04-29, 13:59
Niemcy ktorzy mieli obywatelstwo polskie pewnie mogli podpisywać taką liste.
Wszyscy oczywoście szybciutko z końcem wojny musieli uciekać.
Moja babcia z dziatkiem mieszkali na wprost takiej rodzinki co niebyło zbyt bezpieczne w tym czasie.
Ludzie cierpieli głod a z korytarza rozchodziły się aromaty ciast, wędlin itd
Bo ci ktorzy przeszli na strone niemcow mieli wszystko i niczego im w czasie wojny niebrakowało, oczywiście tylko dla siebie.
Mjollnir
2009-05-05, 08:17
Niemcy ktorzy mieli obywatelstwo polskie pewnie mogli podpisywać taką liste.
Wszyscy oczywoście szybciutko z końcem wojny musieli uciekać.
Moja babcia z dziatkiem mieszkali na wprost takiej rodzinki co niebyło zbyt bezpieczne w tym czasie.
Ludzie cierpieli głod a z korytarza rozchodziły się aromaty ciast, wędlin itd
Bo ci ktorzy przeszli na strone niemcow mieli wszystko i niczego im w czasie wojny niebrakowało, oczywiście tylko dla siebie.


Generalnie każdy (no może za wyjątkiem Żydów) mógł podpisać-nie tylko Niemcy. Wybacz, ale operujesz stereotypami. Znam przypadek bardzo porządnej rodziny: Państwa Szmytów z Szadku. Pan Szmyt służył w Luftwaffe jako operator reflektorów OPL (prywatnie piekarz-również po wojnie). Pani Szmytowa, mimo, że była na Volksliście jawnie i bez strachu bardzo pomagała Polakom. Pewnie brak strachu to w jakimś stopniu zasługa tego, że jej mąż walczył na froncie i stąd oboje cieszyli się szacunkiem "władzy". Tak czy inaczej była bardzo odważna. Ojciec nieraz wspominał, że dostawał świeże bułeczki od niej (zaznaczę-rarytas wówczas). To była bardzo porządna, dobra i uprzejma kobieta. Jej mąż również. I z racji tego nie zaznali (tak przynajmniej słyszałem od ojca) żadnych represji od sąsiadów po zakończeniu wojny-po prostu ludzie byli im wdzięczni, że byli dobrzy dla innych w czasie wojny. Nie wynosili się ponad innych, nie ubliżali ludziom, nie przechodzili obojętnie obok czyjejś krzywdy. O ile wiem córka tych Państwa nadal mieszka w Szadku-Państwo Szmytowie niestety nie żyją już.
truskaweczka
2009-05-06, 14:59
Nie słyszałam nic o Pańsywie Szmitów, moja wypowiedź dotyczy doświadczeń mojej rodziny i tylko w tym kontekście sie wypowiadam.
Moi dziadkowie nie dostawali w czasie wojny od nikogo kto przeszedł na strone Niemcow świeżutkich bułeczek.
Być może przejście na volksliste to odwaga w dzisiejszym mniemaniu, nie wiem, nie znam szczegółów sprawy, żeby oceniać.
Mjollnir
2009-05-10, 22:26
Nie słyszałam nic o Pańsywie Szmitów, moja wypowiedź dotyczy doświadczeń mojej rodziny i tylko w tym kontekście sie wypowiadam.
Moi dziadkowie nie dostawali w czasie wojny od nikogo kto przeszedł na strone Niemcow świeżutkich bułeczek.
Być może przejście na volksliste to odwaga w dzisiejszym mniemaniu, nie wiem, nie znam szczegółów sprawy, żeby oceniać.


OK.
Może uściślijmy kilka kwestii: podpisanie Volkslisty to nie jest "przejście na stronę Niemców". To przyznanie się do bycia (ew. opowiedzenie się za faktem, że jest się) NIEMCEM. To nie jest przejście (jak można przejść na stronę Polaków, będąc Polakiem?). Czy bycie Żydem wyklucza bycie jednocześnie obywatelem Polskim? Nie.

Mam wrażenie, że nie zrozumiałaś tego, co napisałem. Ja nie stwierdziłem, że podpisanie Volkslisty to czyn odważny. Ale odwagą było pomaganie Polakom w czasie wojny. W skrajnych przypadkach, jak trafiło się na nadgorliwego sukinsyna Gestapowca, można było pojechać na wakacje do obozu koncentracyjnego ( a wrócić przez komin).
truskaweczka
2009-05-13, 15:13
W skrajnych przypadkach, jak trafiło się na nadgorliwego sukinsyna Gestapowca, można było pojechać na wakacje do obozu koncentracyjnego ( a wrócić przez komin).



Oni wszyscy byli nadgorliwi i nie trzeba było podpisywać volkslisty żeby trafic do obozu.
Mjollnir
2009-05-18, 09:54

W skrajnych przypadkach, jak trafiło się na nadgorliwego sukinsyna Gestapowca, można było pojechać na wakacje do obozu koncentracyjnego ( a wrócić przez komin).



Oni wszyscy byli nadgorliwi i nie trzeba było podpisywać volkslisty żeby trafic do obozu.
?? Ale o czym teraz mowa?
Ireczek
2009-09-21, 23:20
Z tego co i się udało ustalić ten Pan miał na nazwisko Racięński lub Raczyński. Nie był rodowitym szadkowiakiem. Natomiast domek stał ale na cmentarzu żydowskim. Pozdrawiam.



Potwierdzam lokalizację małęgo drewnianego domku. przy cmentarzu żydowskim.
Domek był mały, drewniany o dwóch oknach. Stał między drogą a cmentarzem przy końcu cmentarza żydowskiego najbardziej odsuniętego od drogi.Wokoło porastały go bujne akacje gdzie moja Teściowa (rocznik 1937) chodziła ze swoją mamą pasać kozy.
Niestety nie pamięta nazwiska zamieszkującego domek starszego człowieka ale jest pewna, że zmarł w Szadku i tu też miał wyprawiony pogrzeb i został pochowany - jakiś ślad powinien być w księgach.
Dzieciarnia poza słuchaniem opowieści starszego pana również płatała mu figle np. próbując go straszyć jednak jak ktoś już wspominał człowiek ten był odporny na takie atrakcje.
Mjollnir
2009-09-22, 07:55
A ktoś pamięta takiego człowieka nazwiskiem Werecki? Ten pan był z Osin, Aleksy miał na imię jeśli dobrze pamiętam. Mówili na niego Aluś Werecki. Taki dziwak, wyglądał jak Rasputin: długie płaszcze, jakieś kaftany, długie włosy, długa broda-miał jakiś lekki odpał. Generalnie człowiek zupełnie nieszkodliwy, samouk, ale za to bardzo oczytany i niezwykle spostrzegawczy, mądry, uprzejmy-jedyna jego wada to taka, że ludzie go chyba nie rozumieli w tym jego "zakręcie"... Za to jak ktoś miał problem z czymś ze szkoły średniej, to walił do niego jak w dym. Ojciec mi wspominał, że skubaniec świetnie znał kilka języków, m.in. łacinę i esperanto i miał bogatą korespondencję z ludźmi z całego świata. Z tego co słyszałem to należał do jakiegoś klubu esperantystów czy coś w tym stylu. Kiedyś chłopakom w Rynku nieźle szczeny opadły-wysiadła z autobusu z Łodzi fantastyczna laska, tzw. "super lachon". No i z kim się spotkała? Z p. Aleksym.    Chodzili sobie spacerkiem po Szadku i gadali właśnie w esperanto. Podobno tych wizyt było wiele. Poza tym jego rozrywką były przechadzki z plebanem na spacerki i rozmowy po łacinie.
kedasz
2009-09-22, 10:17
A ktoś pamięta takiego człowieka nazwiskiem Werecki? Ten pan był z Osin, Aleksy miał na imię jeśli dobrze pamiętam. Mówili na niego Aluś Werecki. Taki dziwak, wyglądał jak Rasputin: długie płaszcze, jakieś kaftany, długie włosy, długa broda-miał jakiś lekki odpał. Generalnie człowiek zupełnie nieszkodliwy, samouk, ale za to bardzo oczytany i niezwykle spostrzegawczy, mądry, uprzejmy-jedyna jego wada to taka, że ludzie go chyba nie rozumieli w tym jego "zakręcie"... Za to jak ktoś miał problem z czymś ze szkoły średniej, to walił do niego jak w dym. Ojciec mi wspominał, że skubaniec świetnie znał kilka języków, m.in. łacinę i esperanto i miał bogatą korespondencję z ludźmi z całego świata. Z tego co słyszałem to należał do jakiegoś klubu esperantystów czy coś w tym stylu. Kiedyś chłopakom w Rynku nieźle szczeny opadły-wysiadła z autobusu z Łodzi fantastyczna laska, tzw. "super lachon". No i z kim się spotkała? Z p. Aleksym. Chodzili sobie spacerkiem po Szadku i gadali właśnie w esperanto. Podobno tych wizyt było wiele. Poza tym jego rozrywką były przechadzki z plebanem na spacerki i rozmowy po łacinie.


Pamiętam, chodził zawsze pieszo do Osin.
Ogólnie uważany za dziwaka, może nawet za nie w pełni rozumnego.

[ Dodano: 2009-09-28, 15:57 ]
truskaweczka
2010-06-14, 12:31
Domek o ktorym mowa był drewniany.


Podobne tematy: