ambitnie

Kategoria: Co czytamy?



stawka
Sro 22 Mar, 2006
Do nauczenia się na pamięć polecam "Tren V", a dla bardziej ambitnych dłuższy "Tren XII".

Treny

[ Dodano: Sro 22 Mar, 2006 ]
Katsumoto
Sro 22 Mar, 2006
Hehe, a ja nauczę się i V i XII, A CO!!!

P.S A nie przypadkiem VII i X?
Ewka
Sro 22 Mar, 2006
V i XII są dla tych którzy uczą się dwóch wierszy, żeby dostać 6. Czyli, że V lub XII do wyboru jako drugi....
stawka
Sro 22 Mar, 2006
"Tren VII" dla wystkich, dodatkowo jeszcze jakiś: z tych dodatkowych proponuję V lub XII
Kama
Sro 22 Mar, 2006
A tzw. "Tren Iks (X) " w końcu nie może być ;>
stawka
Sro 22 Mar, 2006
Nie! "Tren VII" plus jakiś inny NIE Z PODRĘCZNIKA!
delta
Nie 16 Kwi, 2006
Może warto powrócić do quizu, który kiedyś już pani Stawka zapoczątkowała? Chodzi o odgadywanie tytułów książek na podstawie fragmentów.

Ja zaczynam.
Celowo usunełam imiona bohaterów (zastąpiłąm je *)
"Woda była lodowata. Nasączone nią ubranie wzdęło się wokół niego, ciągnąc go w dół. Czerpiąc z wysiłkiem powietrze, przesycone zapachem soli i wodorostów, młócił rękami wodę, utkwiwszy wzrok w migoczącym światełku, niknącym już w czarnej gardzieli.
Szczelina wkrótce zamieniła się w ciemny tunel, który zapewne podczas przypływu całkowicie zapełniał się wodą. Oślizgłe ściany błyszczały jak mokra smoła w przesuwającym się do przodu świetle różdżki D*. Po kilkunastu metrach tunel skręcił w lewo i * zobaczył, że biegnie daleko w głąb klifu. Tunel był wąski; płynąc za D*, * muskał końcami palców szorstką, mokrą skałę.
A potem zobaczył, jak D* wychodzi z wody, a w świetle różdżki zabłysły jego srebrne włosy i ciemna peleryna. Kiedy dopłynął do tego miejsca, wyczuł pod nogami stopnie. Wspiął się po nich, ociekając wodą i dygocząc z zimna"...
Na pewno zagadniecie...
stawka
Pon 17 Kwi, 2006
Biorąc pod uwagę " światło różdżki D*" oraz "jego srebrne włosy i ciemną pelerynę", wnioskuję, że musi byc to fragment "Harrego Potera". Niestety, nie odpowiem, o która część książki chodzi, bo sie nie rozeznaję w tych tomach...
Anka*
Pon 17 Kwi, 2006
No cóż, jest to fragment z "Harry Potter i Książę Półkrwi" jak to Dumbledore i Harry szli szukać Horkruksa(?):D
delta
Pon 24 Kwi, 2006
Bardzo dobrze! Czyżbybyś była fanką Harego???
Anka*
Pon 24 Kwi, 2006
No cóż, uważam, że seria o Potterze jest wciągająca i dobra dla rozrwyki:D Ale wolę inne powieści, a w dodatku ostatnia część H.P była beznadziejna:/
stawka
Pon 24 Kwi, 2006
Zwykle tak bywa, że to co pierwsze jest najlepsze i w pewnym sensie niepowtarzalne (o ile o Harrym Potterze można w ogóle mówic, że jest "niepowtarzalny"...). Ja przeczytałam tylko "HP i kamień filozoficzny" i jakoś nie byłąm zachwycona. Miałam wrażenie, że gdziś już to wszystko kiedyś czytałam... U Levisa, u Tolkiena, u Le Guin... No cóż, postmodernizm ma to do siebie... 

Ale niech tam, jak dzieciaki to czytają, to niech będzie, jakie jest, byle by coś czytałay...
To tak jak z książką, której fragment zmieszczam poniżej... Może i odkrywcza nie jest, może mówi o prawdach jasnych, oczywistych i powszechnie znanych. Ale jest nieźle napisana i warto ją przeczytać - właśnie dla tych prawd jasnych, oczywistych itp...

"Raz pewien kupiec posłał swego syna po Tajemnicę Szczęścia do najmądrzejszego z ludzi. Przez czterdzieści dni chłopiec wędrował przez pustynię, aż dotarł do pięknego starego zamczyska na szczycie wzgórza. Mieszkał w nim ten, którego szukał. Lecz zamiast spotkać tam wielkiego mędrca, ujrzał salę, w której panowała atmosfera ogromnego poruszenia: wbiegali i wybiegali kupcy, po kątach, gorączkowo gestykulując, rozprawiali goście, w tle przygrywali grajkowie, a na suto zastawionych stołach stały najwspanialsze tamtejsze przysmaki. Sam zaś mędrzec zajęty był rozmową i chłopiec musiał cierpliwie czekać bite dwie godziny, nim nadeszła jego kolej.
Mędrzec wysłuchał go wprawdzie uważnie, ale powiedział, że teraz nie ma czasu, by odkryć przed nim Tajemnicę Szczęścia. Zaprosił go do obejrzenia pałacu i przykazał wrócić za dwie godziny.
- Chciałbym cię jednak o coś prosić - dodał na koniec, podając chłopcu łyżkę, którą napełnił dwoma kroplami oleju. - Kiedy będziesz przechadzał się po moim pałacu, nieś tę łyżkę tak, aby ni krzty z niej nie uronić.
Chłopiec wchodził i schodził po schodach pałacu, nie odrywając oczu od łyżki. Po dwóch godzinach znów stanął przed obliczem Mędrca.
- A więc widziałeś już perskie dywany w mojej sali biesiadnej? - pytał. - Zachwycił cię ogród, który z górą dziesięć lat tworzył Mistrz Ogrodników? Podziwiałeś piękne pergaminy w mojej bibliotece?
Zawstydzony chłopiec wyznał, że nie widział nic. Dbał bowiem tylko o to, by nie uronić ani kropli oliwy, którą powierzył mu Mędrzec.
- Wobec tego wracaj i poznaj cudowności mego świata - powiedział Mędrzec. - Nie wolno nigdy ufać człowiekowi, którego domu nie znasz.
Teraz już spokojniejszy, chłopiec wziął łyżkę i znów zaczął spacerować po pałacu, tym razem przyglądając się bacznie wszystkim płótnom wiszącym na ścianach i malowidłom na sklepieniu. Podziwiał góry wokół, ogrody, delikatność kwiatów i smak, z jakim ułożono tu każde dzieło. Wróciwszy zaś przed oblicze Mędrca opowiedział dokładnie o wszystkim, co zobaczył.
- A gdzie są dwie krople oleju, które powierzyłem twojej pieczy? - zapytał Mędrzec.
Chłopiec spojrzał na łyżkę i ujrzał, że po oliwie nie zostało ani śladu.
- Oto jedyna rada jaką mogę ci dać - rzekł Mędrzec nad Mędrcami. - Tajemnica Szczęścia jest ukryta w tym, by widzieć wszystkie cuda świata i nigdy nie zapomnieć o dwóch kroplach oleju na łyżce'>

Oczywiście moje pytanie brzmi: skąd pochodzi ten fragment?
delta
Czw 27 Kwi, 2006
Z całą pewnością jest to fragment "Alchemika" Paolo Cohelo    Super książka!
stawka
Czw 27 Kwi, 2006
Masz rację! 

A teraz bardzo proszę kolejny fragment. Imiona bohaterów jak zwykle zaznaczone tylko pierwszą literą. Pytanie brzmi: z jakiej powieści pochodiz fragment i jak mają na imię bohaterowie?

"Oni zaś wsparci o siebie, piękni jak dwa bóstwa, słuchali uśmiechając się i blednąc. P* po skończonej pieśni polecił roznosić dalej wino i potrawy, potem zaczął rozmawiać z siedzącymi w pobliżu biesiadnikami o rzeczach błahych, ale miłych, o jakich zwykle rozmawiano przy ucztach. Wreszcie przywołał Greka, by mu podwiązał na chwilę żyły, albowiem mówił, że morzy go sen i chciałby jeszcze oddać się Hypnosowi, zanim Tanatos uśpi go na zawsze.
Jakoż usnął. Gdy się rozbudził, głowa dziewczyny leżała już, podobna do białego kwiatu, na jego piersiach. Wówczas oparł ją na wezgłowiu, by się jej raz jeszcze przypatrzyć. Za czym znowu rozwiązano mu żyły.
Śpiewacy na jego skinienie zanucili nową pieśń Anakreonta, a cytry towarzyszyły im cicho, tak aby słów nie zagłuszać. P* bladł coraz bardziej, gdy jednak ostatnie dźwięki umilkły, zwrócił się raz jeszcze do biesiadników i rzekł:
- Przyjaciele, przyznajcie, że razem z nami ginie... Lecz nie mógł dokończyć; ramię jego objęło ostatnim ruchem E*, po czym głowa opadła mu na wezgłowie - i umarł.
Biesiadnicy jednak patrząc na te dwa białe ciała, podobne do cudnych posągów, zrozumieli dobrze, że z nimi razem ginie to, co jedynie jeszcze pozostało ich światu, to jest jego poezja i piękność"
Salem
Czw 27 Kwi, 2006
"Quo Vadis" ;]? [kurczę, tlyko jak to się pisalo...   ]


a P* to Petroniusz ;]?
stawka
Czw 27 Kwi, 2006
Brawoooo!!! P* to Petroniusz, a jego ukochana E* to kto???
delta
Pią 28 Kwi, 2006
chyba Eunice..
stawka
Sob 29 Kwi, 2006
Zgadza się! 

A teraz coś trudniejszego...
Z jakiej ksiązki pochodzi ten cytat?
"Zło to zło (...) Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte. Nie jestem świątobliwym pustelnikiem, nie samo dobro czyniłem w życiu. Ale jeśli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale".
Anka*
Sob 29 Kwi, 2006
Wyprzedzę fanów Sapkowskiego i powiem, że to chyba jest z opowiadani właśnie tego pisarza. Opowiadanie nosi tytuł "mniejsze zło"
stawka
Nie 30 Kwi, 2006
Brawo! To nie było trudne...   

Z tego samego opowiadania pochodzi ta scena...

najpierw weszła przez okno, a potem, kiedy już siedziała u niego na łóżku:
"W następnej sekundzie skoczył z potężnego odbicia długim szczupakiem, zwalił się na człowieka siedzącego na jego łóżku, przygniótł go do pościeli, lewe przedramię wraził mu pod brodę, sięgnął po sztylet. Nie wydobył go. Coś było nie tak.
- Początek całkiem niezły - odezwała się stłumionym głosem, leżąc pod nim bez ruchu. - Liczyłam się z tym, ale nie sądziłam, że tak prędko będziemy oboje w łóżku"

Ale i tak moim ulubionym opowiadaniem Mistrza Sapkowskiego jest "Maladie"...
Adości
Wto 02 Maj, 2006
"Gówno, a nie la tristesse" - to taka tam dygresja.
stawka
Sro 03 Maj, 2006
A propos "Tristatna i Izoldy" to wczoraj w kinie widziałam zapowiedź filmu o losach tej nieszczęsnej miłości...   

Ciekawe jaki będzie??? Z tej historii można zrobić całkiem niezły film...
A tak w ogóle to niedawno myślałam o tym, że powinni sfilmowac Tristana i Izoldę... (prorocze myśli, czy jak???)

Z takich historii to jeszcze losy Heloizy i Abelarta mogłaby dać niezły holywoodzki efekt, ale nie wiem, czy Radio Maryja nie postawiłoby veta! W końcu on był duchownym... miał kochankę i dziecko... zgroza...
delta
Pią 05 Maj, 2006
Z jakiej książki jest ten cytat?

"Co ma wrócic, zawsze wraca"
stawka
Pią 05 Maj, 2006
Ja nie mam pojęcia...
Anka*
Pią 05 Maj, 2006
łatwe- to z powieści mojego ulubionego pisarza-Stephena Kinga. Jest to fragment "Łowcy Snów". 

A teraz mój cytat, a raczej dwa, bo obydwa są piękne:)
"Nie mówię:nie płaczcie, bo nie wszystkie łzy są złe"
"Ta sama krew płynie w moich żyłach. Ta sama słabość!"
Iwonka
Sob 06 Maj, 2006
Oczywiście "Władca Pierścieni".

Pierwszy Gandalfa, drugi Aragorna.

W jednym tylko cię nie rozumiem. Owszem pierwszy jest piękny, ale co widzisz pięknego w słowach: "Ta sama krew płynie w moich żyłach. Ta sama słabość!". Nie mówię ,żeby były brzydkie czy coś takiego. Ale zaraz piękne?
Anka*
Sob 06 Maj, 2006
Iwonko, a już myślałam, że moja łatwiutka zagadka okazała się za trudna:D Tak przewidywałam, że Ty ją zgadniesz, ale chyba Cię tu dawno nie było:D NIe wiem, czemu mi się ten cytacik podoba...ale ma w sobie "to coś". Zadaj zagadkę;]
Iwonka
Sob 06 Maj, 2006
Z jakiej książki jest ten cytat:

„*** nadal nie w pełni świadom, co mu się przydarzyło poprzedniego dnia, i cierpiący straszliwe bóle, mimo to uśmiechnął się dobrotliwie do swego najmłodszego syna chcąc mu powiedzieć, choć okazało się to za dużym wysiłkiem: „Czemu miałbym się teraz bać? Różni ludzie przychodzili mnie zabić, odkąd skończyłem dwanaście lat”.

*** - to oczywiście zastępstwo imienia.
delta
Sob 06 Maj, 2006
Ja wiem. To moja ulubiona książka    "Ojciec chrzestny" Mario Puzo i film Coppoli
Iwonka
Sob 06 Maj, 2006
Oczywiście. Ja również ją bardzo lubię   .
delta
Sob 06 Maj, 2006
Moja zgadka:

"W ciemności dzwonił telefon - dźwięk dzwonka był przytłumiony i obcy. Pomacał ręką w ciemności, szukając lampy przy łózku i nacisnął włącznik. Mrużąc oczy, rozejrzał się i stwierdził, że jest w wypełnionej miękkimi pluszami renesansowej sypialni umeblowanej fotelami i kanapami w stylu Ludwika XVI, ściany zdobią ręczni emalowane freski, a pośrodku stoi gigantyczne mahoniowe łoże z czterema filarami.
Gdzie ja jestem?
Na żakardowym szlafroku zwisającym z filara łózka były wyhaftowane słowa: HOTEL RITZ PARIS".
Iwonka
Nie 07 Maj, 2006
Kod Leonarda DaVinci
stawka
Nie 07 Maj, 2006
CO Wy czytacie, dziewczyny... Słyszałam, że to straszny chłam...
Iwonka
Nie 07 Maj, 2006
Nie czytałam. Zgadłam. Teraz jest premiera filmu i ciągle o tym mówią.


Moja zagadka:
"Planeta ta ma, a raczej miała pewien problem - większość mieszkających na niej ludzi była ciągle nieszczęśliwa. Przedstawiano liczne propozycje, jak temu zaradzić, ale większość pomysłów dotyczyła głównie modyfikacji obiegu zielonych kawałków papieru, co było o tyle zdumiewające, że przecież to nie te zielone papierki były nieszczęśliwe.
Tak więc problem nie znikał. Szerzyły się podłość, miernota i ubóstwo, dziadowali nawet ci, którzy mieli elektroniczne zegarki."

Anka*
Nie 07 Maj, 2006
Douglas Adams-"Autostopem przez galaktykę"


Moja zagadka: Są to trzy cytaty (ciekawe dość) z jednej książki.

"Życie w miasteczku i z miasteczkiem przypomina gwałtowny akt płciowy, trwający bez przerwy całą dobę, przy którym to, co robisz z żoną w skrzypiącym łóżku, przypomina zdawkowy uścisk dłoni"

"Czy można jednak w pełni otworzyć serce przed człowiekiem, który nosi między nogami potencjalne narzędzie defloracji twojej córki?"

"Och, mów mi Reggie. Przecież jesteśmy jak najlepsi kumple .Rżnąłem ją zawsze zaraz po tobie, no nie?"
Iwonka
Nie 07 Maj, 2006
Na kilometr trąci Kingiem oczywiście   

"Miasteczko Salem".

Zmieniam jednak zagadkęna łatwiejszą, skoro nikt i tak nie odpowiedział:

"W domu pokazuje mi ,że umie zeskoczyć z dachy tylnej werandy i w ogóle nie zrobić sobie krzywdy. Coś niesamowitego. Kuli się, wyskakuje jak nurek z rozwartymi ramionami, w powietrzu zwija się wkłębek, wystawia stopy do przodu tuż przed zetknięciem z ziemią i pada, przeciwnie do kierunku skoku i do pionu. Mówi, że im bardziej uda się złapać ruch w poziomie, tym skutecznje likwiduje się siłę działającą pionowo."
stawka
Wto 09 Maj, 2006
Od 7 maja nikt nie odpowiedział. Musisz chyba dac jakąś podpowiedź...
delta
Sro 10 Maj, 2006
czytałam to napewno. Znajomy styl  ale na razie nic nie kojarze. Jeszcze pomyslę
stawka
Sro 10 Maj, 2006
 	  			  
Zmieniam jednak zagadkęna łatwiejszą



Iwonka, nie mam pojęcia... Nawet mężą prosiłam o podpowiedź i on tez nie wie... Daj jakis bardziej charakterystyczny fragment, albo inne ułatwienie...
delta
Czw 11 Maj, 2006
Czy to jest "Ptasiek"?
Iwonka
Czw 11 Maj, 2006
Tak, to jest Ptasiek
stawka
Czw 11 Maj, 2006
Nie czytaliśmy tej powieści, nawet ja jej w całości nigdy nie przeczytałam...

Ale jej końcowy fragment jest naprawdę bardzo ładny i głeboki...
A może ktoś zgadnie, z jakiej powieści polskiego pisarza żyjącego na przełomie XIX i XX wieku...
Mała podpowiedź, pisarz ten znany jest nam pod pseudanimem. Niektórzy pewnie nawet nei znają jego prawdziwego nazwiska...

"- Widziałeś ty kiedy spokojne morze?... - odezwał się Menes do Pentuera. - Prawda, jakie ono nudne, niby obraz snu, w którym się nic nie śni? Dopiero gdy wicher zaorze gładką powierzchnię, gdy jedna fala spada w otchłań, a druga podnosi się, gdy na powierzchni zagrają światła, a z głębi odezwą się groźne lub jękliwe głosy, wówczas morze robi się pięknym.

Tak samo z rzeką. Dopóki płynie ciągle w jednym kierunku, wygląda martwo; lecz gdy skręca się na lewo i na prawo - nabiera wdzięku. I tak samo z górami: jednostajna wyniosłość jest nudna, ale nierówne szczyty i głębokie wąwozy są piękne...

(...)
- Tak samo z życiem ludzkim - ciągnął Menes. - Rozkosze są niby fale i szczyty gór, cierpienia - niby głębie i wąwozy, i dopiero wszystkie one razem sprawiają, że życie jest piękne, gdyż rzeźbi się jak poszarpany łańcuch gór wschodnich, na które patrzymy z podziwem".
Salem
Czw 11 Maj, 2006
Z legend dawnego Egiptu lub Faraon


Aleksndra Glowackiego, czyli poczciwego Bolka Prusa, ach te rpzygotowania do olimpiady, robią swoje
stawka
Sob 13 Maj, 2006
Rzeczywiście, przygotowania do olimpiady swoje zrobiły...   

To "Faraon" Bolesława Prusa. Dokładnie końcowe zdania epilogu...
delta
Nie 21 Maj, 2006
znowu mój ulubiony pisarz: "Gdy spotykamy kogoś i zakochujemy się, myślimy, że cały wszechświat nam sprzyja. Tak jak dziś o zachodzie słońca. Ale jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli, wszystko rozpryskuje się niczym bańka mydlana i znika! Czaple, muzyka w oddali, smak jego ust, jak piękno, które istniało chwilę wcześniej, może rozproszyć się tak szybko?

Życie płynie bardzo prędko: przenosi nas z raju w otchłanie piekieł, w ciągu paru sekund". Co to za książka?
Salem
Nie 21 Maj, 2006
na kilometr śmierdzi Coelhe'em     co prawda smiesznie to musi brzmieć z klawiatury osoby, która rpzecyztala tlyko jedna jego ksiązke, ale to bardzo specyficzny facet    


a ksiązka - penwie słynny Alchemik, albo 11 minut, bo ten cytat jets jakos dziwnie znajomo wygląda a ja jestem w 100% wzrokowcem
delta
Pon 22 Maj, 2006
Tak to "11 minut". Na prawde super książka!
Anka*
Pon 22 Maj, 2006
11 minut....hmmmmm....,. najlepsze były te fragmenty z masochistą;)
stawka
Pon 22 Maj, 2006
Nie wiem, co Wy dziewczyny czytacie...    

Ja z powieści Coelho to tylko "Alchemika" zmogłam... Trochę mi "Małego księcia" przypominał... (tzn. był - niestety - wtórny wobec "Małego księcia")...
Ale niech tam . Jak Wam się podoba, to dobrze. DOBRZE, ŻE W OGÓLE COS CZYTACIE...
Olga;)
Wto 23 Maj, 2006
"11 minut" czyta się dość szybko, ale jakoś specjalnie nie "chwyciła" mnie ta ksiażka. Powiedzmy, ze wg mnei była dobra   .... fragmenty z masochistą... hmmm   

Nawet można powiedzieć, że książka była pouczająca
Katsumoto
Wto 23 Maj, 2006
A co wy na to - Umberto Ecko "Imię Róży" . Niech Dan Brown idzie na drzewo z tym swoim "Kodem...". Się jeszcze z panem Ecko porównuje. Pffffff
stawka
Wto 23 Maj, 2006
 	  			  
"11 minut" czyta się dość szybko, ale jakoś specjalnie nie "chwyciła" mnie ta ksiażka. Powiedzmy, ze wg mnei była dobra .... fragmenty z masochistą... hmmm
Nawet można powiedzieć, że książka była pouczająca


Pan Adam, który jest chyba gorliwym czytelnikiem naszego forum... podrzucił mi dzisiaj "11 minut" i "kazał" przeczytać... OK, przeczytam, ale w wakacje jak już uporam się z "Dumą i uprzedzeniem", "Trzynastą damą" itp...
Olga;)
Wto 23 Maj, 2006
Hmm.. "11 minut" jest przesiąknięte seksem   

Chociaż jakieś przemyślenia tez są i niektóre są całkiem fajne. W dodatku moim zdaniem główna pbohaterka była trochę zbyt naiwna. Zastanawiałam sie czy są jeszcze ludzie, którzy aż tak są łatwowierni - są! i ta książka - moim zdaniem - jest dość dobrym dowodem na to. Bo kto wierzy w taki bajer, jaki wcisnął tamten koleś tej dziewczynie?! ...
stawka
Wto 23 Maj, 2006
hmm, to nie wiem czy przeczytam... do tego Coelho to jakoś mnie nie ciągnie...

A na wakacje mam już parę fajnych książek...
Ewka
Wto 23 Maj, 2006
"11 minut" ja również czytałam(Anka mi pożyczyła książkę).... I no jakby to ująć.... Bohaterka ma potrzeby sekualne, które zaspokaja w różny sposób i ma problem z osiągnięciem orgazmu podczas stosunku z facetem....hmmm..... Nie wiem dlaczego, ale pierwszy orgazm osiąga przy "specjalnym kliencie" tzn. przy SADOMASOCHIŚCIE (a nie masochiście, dlatego nie wiedziałam o jaki moment chodzi dziewczynom   )... Ale co dziwniejsze to w między te wszystkie opisy doświadczeń seksualnych dziewczyny, wplątane są refleksje na temat miłości i sensu życia.... 


Ogólnie rzecz biorąc nawet ciekawe..
delta
Sro 24 Maj, 2006
"11 minut" to świetna książka o miłości!
Katsumoto
Sro 24 Maj, 2006
Iiiiiiiiiiiiii tam. Świetna książka to "Mistrz i Małgożata"

"Więc kim jesteś? Jam jest tą częścią która wiecznie Zła pragnąc Dobro czyni"
stawka
Sro 24 Maj, 2006
O tak... "Mistrz i Małgorzata" zasługuje na miano świetniej ksiązki jak żadna inna!!!
Salem
Sob 27 Maj, 2006
a to ja wrzuce coś od siebie :] co prawda nie jeden z genialnych fragmentów tej ksiązki, ale na pewno jest...interesujący   



"(...) Szczupła dziewczyna pochłaniała właśnie jeden z bananów R*. Był to najmniej erotyczny pokaz jedzenia bananów, jaki kiedykolwiek zdarzyło mu sie oglądać.
-Miałem go zjeśc na śniadanie-zauważył.
Spojrzała na niego zawstydzona.
- Nazywam się R*, a ty?
Dziewczyna, ktora, jak sobie uświadomił, zdążyła już zjeść większośc rpzyniesionych przez niego owoców, niesmiało uniosła wzrok. Potem uśmiechnęła sie lekko i powiedziała coś, co brzmialo jak A*...
-Byłam glodna-wyjasniła
-Ja tez jestem głody- odparł
Spojrzala na male, płonące w sali ogniska, potem znów na R*
-Lubisz koty?-spytała
-Tak-odrzekl-dosyc lubię
Na twarzy A* odbiła się ulga.
-Udko?-spytała-Czy pierś?"

No wieć- jaka i czyja to ksiązka ?
stawka
Nie 28 Maj, 2006
Jeśli o mnie chodzi, przydałaby się mała podpowiedź...
Salem
Nie 28 Maj, 2006
No więc....akcja toczy się w Londynie (właściwie to niecąlkiem, ale za duzo bym zdradziła mowiac wiecje   ). Obsada typowa dla kryminału: kobieta w opresji, dwóch czarnych charakterów i nieświadomy niczego facet, ktory przypadkowo się we wszytko wplątał. Ale ta ksiązka to absolutnie nie kryminał ;]
delta
Sro 07 Cze, 2006
Brak koncepcji
stawka
Pon 19 Cze, 2006
Gosia, zdaje się, że u większości bark koncepcji... Albo większośc w ogóle nie podejmuje wysiłku intelektualnego z powodu nadchodzących wakacji...
Salem
Pon 19 Cze, 2006
to ja powiem tyle, że to bylo moje ukochane "Nigdziebądź" Gaimana    takich rewelaycjnych ksiażek nie znać, we
delta
Sro 21 Cze, 2006
No nie rzeczywiście nie znamy...   

A może znacie autorkę tych rewelacyjnych wierszy o miłości, z których jedne zacytuje

"jesteś powietrzem
które drzewa pieści
rękoma z błękitu
jesteś skrzydłem ptaka
który nie trąca liści
płynie
jesteś zachodnim słońcem
pełnym świtów
bajką ze słów które mówi się
westchnieniem
czym ty jesteś -
dla mnie - świeżą wodą
wytrysłą na skwarnej pustyni
sosną - która cień daje
drżącą osiką - która współczuje
dla zziębniętych - słońcem
dla konających - bogiem
ty - rozbłysły w każdej gwieżdzie
której na imię miłość"

Ależ to romantyczne...
Adości
Sro 21 Cze, 2006
Skąd wiedziałam, że to Poświatowska. Chyba nie jestem aż tak romantyczna.
delta
Sro 21 Cze, 2006
Poświatowska, jak najbardziej    

Dawaj swoją zagadkę!
Adości
Czw 22 Cze, 2006
znów wędrujemy ciepłym krajem malachitową łąką morza

ptaki powrotne umierają wśród pomarańczy na rozdrożach
na fioletowo-szarych łąkach niebo rozpina płynność arkad
pejzaż w powieki miękko wsiąka zakrzepła sól na nagich wargach

a wieczorami w prądach zatok noc liże morze słodką grzywą
miękkie jak gruszki brzmieje lato wiatrem sparzone jak pokrzywą
przed fontannami perłowymi noc winogrona gwiazd rozdaje
znów wędrujemy ciepłą ziemią znów wędrujemy ciepłym krajem

jeśli coś się nie zgadza z interpunkcją czy coś, to moja wina jedyny wiersz, który znam na pamięć, to musiałam sama napisać
delta
Pią 23 Cze, 2006
Stachura??
Adości
Pią 23 Cze, 2006
o ile pamiętam, to nie    <ściana>

turnau to śpiewał
delta
Nie 25 Cze, 2006
Jak nie Stachura to nie wiem <teżściana>
Adości
Nie 25 Cze, 2006
http://baczynski.klp.pl/a-5933.html
stawka
Pon 26 Cze, 2006
Wiedziałam, że to Baczyński, tylko mnie tu nie było...
mads
Czw 20 Lip, 2006
Ambitnie hm...ja czytam "Zawrót Głowy", Karela Houby, gdzie umierający główny bohater wspomina całe swoje życie, opisując m.in. w ten sposób czasy stalinizmu. Dość ciekawe.
stawka
Pią 25 Sie, 2006
Janusz Głowacki "Z głowy" - zaśmiewam się i wzruszam, i zamyślam...
delta
Sob 02 Wrz, 2006
Z Głowackich to ja znam tylko Bolesława Prusa
stawiś
Nie 03 Wrz, 2006
Ja teraz po przeczytaniu tajemnice zielonej pieczęci nie mam nic do czytania. Może zacznę czytać wakacje z duchami... albo Muminki...
Adzia
Pią 08 Wrz, 2006
Obecnie przeczytałam calutką serię książek Lauren Brooke, Hertland ("Powroty", "Po burzy" i "Własna droga") A teraz czytam "Kamienie na szaniec" (lektura   ) i "Czarny koń" Tami Hoag. (Tak dla wiadomości.Seria książek Hertland i "Czarny koń" to książeczki o koniach
Czapla
Pią 08 Wrz, 2006
Ja przeczytalem w wakacje 2 ksiazki: "Barry Trotter i Niepotrzebna Kontynuacja" i "Smoczy Jeździec"
krOOgeR
Pią 08 Wrz, 2006
a ja Wezwanie - Powrót arcymagów, Troy'a Denninga z serii Forgottrn Realms
stawiś
Pią 08 Wrz, 2006
A ja czytam WielkoMiluda. Te teksty są the best!! Np. Zamiast radiowęzeł- radio supeł.
mazia4
Nie 10 Wrz, 2006
ja wole thrillery i kryminaly. bardzo wciagajace ksiazki:) moge polecic "Otchłań zła" M.Chattam'a.
Olga;)
Pon 11 Wrz, 2006
A ja uwliebima kryminały napisane przez Agathę Christie   !!

Nie ma lepszych! Nawet Sir Doyle nie napisał tak dobrych powieści jak ona! Dobra, moze niektóre "części" Sherlocka Holmesa mu się udały, ale wydaje mi się, że Christie lepiej "przekazuje" czytelnikowi napięcie i szczegóły dotyczące danej sytuacji. Chyba bardziej "wczuwam" się w jej powieści
W sumie to Sir Doyle też stworzył ciekawą postać. Chociaż niewątpliwie Herkules Poirot jest bardziej intrygującą postacią od Holmesa
W sumie to na temat kryminałów mogłabym gadać i gadać, pisać i pisać.... ;pp ;p
krOOgeR
Pon 11 Wrz, 2006
ale i tak fantasy RULEZ !!!!!
stawka
Pon 11 Wrz, 2006
 	  			  
W sumie to na temat kryminałów mogłabym gadać i gadać, pisać i pisać.... ;pp ;p


No właśnie, a jak tam Cornell Woolrich??? Cały czas próbuję z Ciebie ciś wyciągnąć... I nic? Nie przeczytałas???
Olga;)
Wto 12 Wrz, 2006
Przczytałam.      

A nawet mi się podobało . A dokładniej:
już w połowie II rozdziału wiadomo, co mneij więcej się wydarzy. A raczej kto morduje. W sumie to w każdym rodziale wiadomo kto jest mordercą. Zazwyczaj, w kryminałach jest on nieznany (nawet ciężko określić jego płeć), a tutaj wiadomo mneij więcej kim jest. Natomiast niewyjaśnioną sprawą pozostaje MOTYW, czyli najważniejsza rzecz! I tu autor TROCHĘ zaskakuje. Hmm... jest on dość podobny w wielu powieściach, z tym zę w tym wypadku jest on nieco bardziej hmm... rozwinięty?
Woolrich miał dobry pomysł na napisanie tego
Tu podpowiedź: tytuł książki mówi prawie wszystko! Zawsze na to zwracałam uwagę przed przeczytaniem książki, ale nie tym razem! Nie wiem dlaczego
Ktoś chce przecztyać?? Mogę pożyczyć
stawka
Wto 12 Wrz, 2006
Masz rację, konwencja kryminału na ogół ukrywa mordercę do ostatniej strony... Wtedy czytelnik dochodzi do poznania prawdy razem z detektywem. Z nim rozwiązuje zagadkę... Ale nie zawsze tak jest. W wielu kryminałach mordercę poznajemy na początku i to, co wtedy ma fascynowac czytelnika, to sposób, w jaki detektyw odkrywa prawdę. Ten sposób tez jest niezły, chociaz ja zdecydowanie (tak jak Ty) wolę ten pierwszy. Lubię ten moment, kiedy wydaje się, że juz wszystko jasne, że wiemy, kim jest morderca, a tu okazuje się, że to jednak ktoś inny...   

Ja chętnie pożyczę ksiązkę, ale na przykłąd na ferie zimowe... Na razie kończę "Trzynastą damę" Somozy i przypominam sobie "Pana tadeusza"... MAM NADZIEJĘ, ŻE WY TEŻ
delta
Wto 03 Paź, 2006
Apropos kryminałów. Myślę że miłośnicy tego gatunku z łatwością odgadną:

"– Jeszcze wczoraj był zdrowy – powiedziała (...)
– To nie ma nic do rzeczy – zauważył Sir Ritchfield, (..). – Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba.
Pasterz leżał w bujnej, zielonej irlandzkiej trawie obok stodoły. Leżał i ani drgnął"
Ten szpadel wiele wyjaśnia
Anka*
Sob 28 Paź, 2006
"Sprawiedliwość owiec". Ja akurat wolę fantasy:D czasem horrory i powiesci historyczne;] albo przygodowe od czasu do czasu
Marusia
Nie 29 Paź, 2006
Ja ostatnio czytałam "Dziennik" Anne Frank. Zapiski trzynastoletniej Anne, żydowskiej dziewczyny, ktora podczas 2 wojny światowej ukrywala się z rodziną i znajomymi w sekretnej oficynie.
delta
Pon 30 Paź, 2006
 	  			  
"Sprawiedliwość owiec". Ja akurat wolę fantasy:D czasem horrory i powiesci historyczne;] albo przygodowe od czasu do czasu


No wreszcie ktoś odpowiedział na moją zagadkę!!!! Tak, to "Sprawiedliwość owiec". Naprawdę super książka!

[ Dodano: Pon 30 Paź, 2006 ]
stawka
Pon 30 Paź, 2006
Skoro już wszystkie zagdki odgadnięte, to ja zadam moją... Po trosze związana z konkursem, choć książka ta - o dziwo - nie figuruje w spisie lektur - A POWINNA!!! 

"Nigdy nie umiałem pływać, chociaż bardzo chciałem się nauczyć. Teraz umiałem od razu. Pływałem doskonale.
Potem wdrapałem się na most. I wtedy zobaczyłem wyraźnie, że coś się zmieniło. Moje nogi były całkiem proste, zupełnie takie, jak nogi J... Obmacałem się dokładnie i poczułem, że jestem zdrowy i wesoły w każdej części ciała.
Potem J... chciał, żebyśmy poszli do domu. Chciałem i ja, rzecz jasna.
J... szedł przede mną ścieżką pod górę, a ja za nim na moich pięknych, prostych nogach. Kiedy uszliśmy kawałek pod górę, odwróciłem głowę. I wtedy zobaczyłem Wiśniową Dolinę. Ach, jak w niej było biało od kwiatów! Dlaczego przedtem tego nie zauważyłem?"
Czapla
Sro 01 Lis, 2006
To proste. Chodzi oczywiście o "Braci Lwie Serce", ktora mieliśmy jako lekturę chyba rok temu
stawka
Sro 01 Lis, 2006
Brawo! Czas na Twoją zagadkę...
delta
Nie 05 Lis, 2006
skoro nikt nie zadaje zgadek, to ja zadam swoją. Z jakiej książki pochodiz ten fragment? Zaznaczam że jest to książka związana z niedawno obchodzonym świętem... "Od tej pory, kiedy dopada mnie chandra i kiedy jest pewna, że nikt nas nie może usłyszeć,  opowiada mi o swoich walkach: Dusicielka z Langwedocji przeciw Rzeźniczce z Limousin, o tym, jak przez dwadzieścia lat zmagała się z Diaboliką Sinclair, Holenderką, która miała piersi jak pociski, a przede wszystkim o spotkaniu w turnieju o puchar świata z Ullą Ullą, zwaną Suką z Hamburga, której nikomu nie udało się pobić, nawet Stalowym Udom, wielkiej mistrzyni R... z czasów, kiedy była zapaśniczką. Te wszystkie opowieści wprawiają mnie w rozmarzenie, wyobrażam sobie moją znajomą, drobną, trochę trzęsącą się staruszkę w różowym fartuchu na ringu, jak rozkłada na cztery łopatki olbrzymki w obcisłych trykotach. Wydaje mi się, że to ja. Staję się najsilniejszy. Mszczę się"
sobcia_
Wto 07 Lis, 2006
ja wiem! ;D

fragment pochodzi z książki ' Oskar i Pani Róża '
Korzeń
Wto 07 Lis, 2006
zadam zagadkę... niemowie, że będzie trudna, ani mądra... z jakiej to książki?


"jest to opowieść o Dannym, o przyjaciołach dannego i o domu dannego. Jest to równiez opowieść o tym jak danny, jego przyjaciele i jego dom stali się nierozerwalną całością.(...) Dom dannego przypominał legędę o okrągłym stole, a jego mieszkańcy Rycerzy zasiadających przy nim i pijących wino. (...) Danny miał 25 lat, kiedy wybuchła wojna z niemcami. Danny i jego przyjaciel pilon (pilon, przy okazji chcę to wyjaśnić, oznacza coś, co jest rezultatem zawarcia spółki - zysk czy łup) mieli wtedy akurat dwa galony wina (około 5 litrów) W miarę ubywania wina w gąsiorkach w przyjaciołach budził się patriotyzm"
dzoana
Pią 10 Lis, 2006
eeech. Korzeń przyrzucil jakas trudna zagadke i temat sie urwal ;p
stawka
Pią 10 Lis, 2006
To jakies fantasy... Ale ta wojna z Niemcami coś mi nei pasuje...   

Niech się jakiś znawca fantasy wypowie, bo ja już mam zagadkę w zanadrzu i chciałabym wrzucić...
dzoana
Pią 10 Lis, 2006
Piotrek Dziura by sie tutaj mogl wypowiadac i wypowiadac jesli chodzi o tego typu ksiazki ;]
Korzeń
Sob 11 Lis, 2006
to nie fantasy, to Tortilla Flat o bezdomnych pijakach...
stawka
Pon 04 Gru, 2006
Czesław Miłosz o "Panu Tadeuszu"

"Wbrew pozorom, a także wbrew świadomym zamiarom autora, "Pan Tadeusz" jest poematem na wskroś metafizycznym, to znaczy jego przedmiotem jest rzadko dostrzegany w codziennie nas otaczającej rzeczywistości ład istnienia jako obraz (czy odbicie w lustrze) czystego Bytu". ("Ziemia Urlo")

"I to właśnie najbardziej ciekawi mnie w "Panu Tadeuszu": pogodna aprobata istnienia, jakby wszystkie rzeczy, dlatego tylko, że zostały obdarzone bytem, były dobre. W ciągu ponad stu pięćdziesięciu lat, jakie upłynęły od jego napisania, przyzwyczailiśmy się do literatury idącej w dokładnie przeciwnym kierunku, eksplorującej różne odmiany zła i cierpienia, czemu nie należy się dziwić, skoro gwałtowne przemiany europejskich społeczeństw i erozja wiary w ład metafizyczny nie sprzyjały pojmowaniu świata jako harmonii. Toteż pogoda "Pana Tadeusza" zastanawia i niepokoi jako dar utracony. Być może za jego przyjaznym szacunkiem wobec ziemi jako ogrodu, wolno odgadywać i nabożność człowieka religijnego (...) i optymizm wychowanka Oświecenia" (Przedmowa do francuskiego wydania "Pana Tadeusza "z 1992)

Potrzebne na jutrzejsza lekcję i do przemyślenia...
Ewka
Wto 05 Gru, 2006
nie chce mi się tego czytać.... to nie jest to samo co na kartkach?
stawka
Wto 05 Gru, 2006
Owszem, jest, ale tak mi się to zdanie Miłosza podoba, że musiałam te fragmenty tu opublikować... "Pan Tadeusz" jest poematem na wskroś metafizycznym, to znaczy jego przedmiotem jest rzadko dostrzegany w codziennie nas otaczającej rzeczywistości ład istnienia jako obraz (czy odbicie w lustrze) czystego Bytu"

I miałam nadzieję, że miłosników "PT" skłoni ono do wypowiadania swoich refleksji...
dzoana
Nie 10 Gru, 2006
mi się te "Dziady" strasznie spodobały, już sobie trochę je analizowałam. 

O Jezu, jak ja strasznie kocham j. polski
stawka
Nie 10 Gru, 2006
"Dziady" są rewelacyjne na scenie... Marzę o ich wystawieniu w jakimś starsznym miejscu... Z poruszającą scenografią i światłami... Z I klasą w przyszłym roku na Wszystkich Świętych... Co Wy na to?
dzoana
Nie 10 Gru, 2006
byłoby ekstra <;    ale niech się inni opowiedzą. 

Moją ulubioną postacią jest ta dziewczyna, która łamała serca rozkochanym w niej mężczyznom i nigdy nie zaznała prawdziwego uczucia. Teraz błąka się między piekłem, a rajem.. Wyobrażam już sobie co wyrażają jej oczy, sama jest taka osaczona pustką niezależną od niej...
stawka
Nie 10 Gru, 2006
Masz tę rolę! nie ma sprawy...    Ciekawe, kto zagra Widmo? A kto Guślarza???    Ja mam swoje typy...
dzoana
Pon 11 Gru, 2006
byłoby miło     

ale to dopiero za rok ;] nie wiadomo co się ze mnie zrobi do tego czasu <myśli>
stawka
Pon 11 Gru, 2006
A co miałoby się zrobic????    Na pewno nie Widmo...    Teraz może być juz tylko lepiej...
dzoana
Pon 11 Gru, 2006
w sumie to tak, przeszłość to teraz suma moich niedostatków. 

Tyle, że nie wiadomo nigdy nic Szczególnie, że te wakacje niosą ze sobą wielką niewiadomą

ta dziewczyna została ukarana obojętnością przy Sądzie Ostatecznym ze względu na brak zaangażowania w związki, za zabawę ludzkimi uczuciami.. ale mimo tego jest też przecież symbolem czystości, rezerwa z jaką traktowała zalotnych mężczyzn, którzy chcieli złożyć pocałunek na jej ustach.. pewnie była zagubiona. W koncu prawdziwa miłość to cud, podarunek od Boga.
a ja chyba żyję złudzeniami.. lubię tę dziewczynę.
Katsumoto
Pon 11 Gru, 2006
Lecz na tym swiecie są złudzenia dla których warto  życ np: miłośc. Masz racje że w prawdziwa miłosc to cud, zwłaszcza w dzisiejszym świecie zdominowanym przez dresy i plastikowe blondi, jedno warte drugiego.
dzoana
Pon 11 Gru, 2006
tja, jest pare złudzeń dla których warto żyć. 

Ale ja wierzę, że TO moje to nie tylko wytwór przemęczonej wyobraźni.
There's nothing that can't be done <3
stawka
Pon 11 Gru, 2006
 	  			  
Ale ja wierzę, że TO moje to nie tylko wytwór przemęczonej wyobraźni


Na pewno NIE! Uwierz doświadczonej kobiecie

Tylko trzeba nauczyć się dostrzec JEJ (miłości) pięno i nauczyć się o niej mówić tak jak mówi np Halina Poświatowska:

"jesteś powietrzem
które drzewa pieści
rękoma z błękitu
jesteś skrzydłem ptaka
który nie trąca liści
płynie
jesteś zachodnim słońcem
pełnym świtów
bajką ze słów które mówi się
westchnieniem
czym ty jesteś?
dla mnie świeżą wodą
wytrysłą na skwarnej pustyni
sosną która cień daje
drżącą osiką która współczuje
dla zziębniętych słońcem
dla konających bogiem
ty rozbłysły w każdej gwieździe
której na imię miłość"

Prawda, że pięknie? I wcale nie skomplikowanie... Tak po prostu...
dzoana
Pon 11 Gru, 2006
proste, a jednocześnie piękne. 

Przydałoby mi się coś takiego po angielsku, ale zdam się na swoją kreatywność to może coś z tego wyjdzie
aaaaach (;
the power of love in unconditional
stawka
Wto 12 Gru, 2006
Chcesz po angielsku... Bardzo proszę, tylko że nie Poświatowska, a William Blake (znowu jeden z moich ulubionych)    "Augries of Innocence"


"To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower,
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour"
dzoana
Wto 12 Gru, 2006
I'll be there for you 

These five words I swear to you
When you breathe I want to be the air for you
I'll be there for you
I'd live and I'd die for you
Steal the sun from the sky for you
Words can't say what love can do
I'll be there for you. <3 lowa.

kocham ten tekst.
a ten wiersz też ładny..
stawka
Wto 12 Gru, 2006
Tekst ładny, nie ma co... Ja jednak wolę Blake... Co klasyk, to klasyk...    Blake to w ogóle niesamowity artysta. Żył na przełomie XVIII i XIX wieku, a tak bardzo myślą wyprzedzał współczesnych... Nie tylko pisał, także malował... 


To jego wizja stworzenia świata... Zwróćcie uwagę, na to, co Bóg ma w rękach... Jak myślicie? Co to w związku z tym oznacza???
dzoana
Wto 12 Gru, 2006
Nie wiem, gdzie ten przedstawiony powyżej Bóg ma drugą rękę, ale pewnie trzyma ją w okolicach podbródka(ukrytego za brodą) co wskazuje na zamyślenie    


yyy, na poczatku pomyslalam ze trzyma w rekach dwa złote patyki, ale później zobaczyłam to oczami Alana { architekta z zamiłowania} i od razu skojarzyło mi się z takim jego starym zdjęciem kiedy pracował nad jakimś czymś Więc to co ten Bóg trzyma to jest mhm.. według mnie takie narzedzie do mierzenia, może taki duży cyrkiel, a z jego pomocą wykonuje jakieś kalkulacje dotyczace świata...tworzy świat, prowadząc dokładne obliczenia, zastanawiajac się jak wszystko rozplanować zeby kazdemu było dobrze
stawka
Wto 12 Gru, 2006
Dokładnie TAK jest!!!! <brawo> 

Bóg otoczony jasnością rozświetlającą ciemność cyrklem stwarza świat... Jego ramoiona zdają się obejmować nieskończoność... Bóg jest architektem...? (może) Matematykiem? (pewnie też) Fizykiem? (prawdopodobne), ale to nie napawało Blaka optymizmem.... Asia pisze, że Bóg chce użądzić świat tak, żeby wszystkim było dobrze, ale czy można to zrobic przy pomocy cyrkla? Jedynie przy pomocy cyrkla??? Nie. Blake uważał, że stworzenie dokonane przez rozum (tak chciał to przedstawić na swoim obrazie) jest ograniczone... (gdybyśmy potraktowali ten cyrkeil jak promienie, to zauwazmy, że są tylko dwa i biegną w ściśle określonych kierunkach inaczej by to wyglądąło, gdyby promienie rozchodziły się tak jak słońce...). ROZUM MUSI BYĆ ROZJAŚNIONY WYOBRAŹNIĄ!
Czyżby to było także przesłanie dla tych wszystkich nadmiernie pogrążonych w liczbach, zbyt uparcie wierzących cyrklom i "szkiełku i oku"? Pewnie tak... Lubię ten obraz... Także dlatego, że Blake wierzył, że oddzielenie dobra od zła na początku stworzenia, oddzielenie kobiety od mężczyzny, światła od ciemności etc zaburzyło pierwotnie istniejącą (przed stworzeniem) jedność. Można do niej powrócić, jeśłi człowiek połączy się z Bogiem... Wtedy, jak na początku, stanowić będą idealną jednośc...
Uff, ale się napisałam..
Halina
Sro 13 Gru, 2006
Cyrklem rzczywiście świata stworzyć się nie da. Chyba dlatego bardziej do wyoni przemawia fresk Michała Anioła z Kalpicy Sykstyńskiej (który miałam okazję oglądac na własne oczy    ). Bardzo wymowny jest gest Boga w kierunku Adama, w którego dopiero za chwilę wstąpi życie. Bóg w pędzie i wietrze podobnie jak na obrazie Blake, a jednak bije od niego większy spokój


i gest rąk (tu wyraźnie widać, że w Adamie nie ma jeszcze życia)
stawka
Sro 13 Gru, 2006
Bóg u Michała Anioła jest skupiony na tym, co robi, a w jego oczach widać wielką determinację... Popatrzcie na ten detal w powiększeniu... 

delta
Pią 15 Gru, 2006
Kaplica Sykstyńska jest rzeczywiście bardzo piękna. Nigdy jej nie widziałam. Jak byłam w Rzymie, to tylko chwilę, a do Kalpicy była straszna kolejka więc nie weszłam. Ale rzeczywiście można ją czytać jak książkę i to bardzo ambitną.   

Widziałam za to freski Giotta w Asyżu
też piękne
stawka
Nie 17 Gru, 2006
Przeglądając opowiadania Paulo Coelho, znalazłam "Brakujący kamień", który wydał mi się na tyle ważny, by go tu zamieścić... Dlaczego? Przeczytajcie sami... 


"Jednym z najwspanialszych miejsc w Kyoto jest Ogród Zen, gdzie na piasku rozmieszczono kamienie. Pierwotnie było ich szesnaście. Wieść głosi, że zaraz po ukończeniu swojej pracy ogrodnik zaprosił cesarza do obejrzenia ogrodu.
- To jest najcudowniejszy ogród w całej Japonii - powiedział cesarz. - A to jest najpiękniejszy kamień w całym ogrodzie.
Po tych słowach ogrodnik natychmiast usunął kamień, który wzbudził tak wielki zachwyt cesarza.
- Teraz ogród jest doskonały - powiedział do cesarza - bowiem nie ma w nim nic, co szczególnie rzucałoby się w oczy, i można go już oglądać w całej jego harmonijnej pełni.
Na ogród, podobnie jak na życie, trzeba patrzeć w całości. Jeśli zatrzymamy się zbyt długo nad pięknem jednego szczegółu, reszta wyda nam się brzydka."

W życiu jak w Ogrodzie Zen nie ma brzydkich rzeczy... (ze szczególną dedykacją dla uczniów klasy I, którzy pewnie tworzą na jutro pracę domową...)
stawiś
Nie 17 Gru, 2006
Czytam sobie Ilustrowaną Historię Polski. Obecnie o Powstaniu Warszawaskim.
delta
Pon 18 Gru, 2006
Z Coelho to ja najbardziej lubię takie zdanie: "kiedy czegoś gorąco pragniesz cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu"

i "Kiedy się kocha, wszystko dookoła nabiera coraz głębszego sensu".
dzoana
Pią 22 Gru, 2006
taaak, Alchemik i dążenie do tworzenia Własnej Legendy kiedyś nieźle mną zakręciło..   

pomocna książka...
stawka
Sob 23 Gru, 2006
Na Święta mam AMBITNE plany przeczytania "Nigdziebądź" Gaimana, którego dostałam od Iwonki....   


Obiecuję się wywiązać...
Dzoana, jak Twoja lektura Sapkowskiego???
dzoana
Sob 23 Gru, 2006
przeczytałam dziś tę Maladie... ; > Przyznam, że nie byłam tak poruszona jak Ci komentującymi całe opowiadanie na stronie..ale podobało mi się. Ładnie pisze...

Ale i tak jestem w trakcie lektury Cierpień młodego Wertera.. Goethe.. mistrz.. zdania dłuższe 3 razy od tych w moich pracach, a nadal sens zachowany ;D
stawka
Sob 23 Gru, 2006
Goethe może sobie pozwolić na takie długie zdania... Ty nie!    (jeszcze nie!)
stawiś
Sro 27 Gru, 2006
Ja czytam aktualnie Star Wars część 2 atak klonów. Bardzo fajna.
Katsumoto
Pon 01 Sty, 2007
Może to nie jest aż takie znowu ambitne ale ja czytam obecnie Narrenturm Andrzeja Sapkowskiego.
delta
Pią 05 Sty, 2007
Ja aktualnie rozpływam się w lekturze "Mistrza i Małgorzaty"!!! Niezwykła ksiązka, ktoś chyba już o tym pisał.
Katsumoto
Sob 06 Sty, 2007
Czytałem. Bardzo dobra, naprawde świetan, Buhłakow w genialny spoaób pokazał zepucie Rosyjskiego społeczenstwa w tych czasach ale nie tylko    Ale nie powiem ci jeszcze żeby nie psuc radosci odkrycia tego samemu
Iwonka
Wto 09 Sty, 2007
"Nigdziebądź"! Nie jest to jakaś mądra ani potrzebująca specjalnej analizy lektura. Jednak uważam, że jest ciekawa, oryginalna i wciągająca. Z dużą dozą czarnego humoru   .
Olga;)
Sro 10 Sty, 2007
Zgadzam się!   

Przeczytałam dziękio Iwonie, która poleciła mi tę książkę
I nie żałuję, ponieważ bardzo mi się podobała
I owszem, wciągająca Jednym tchem przeczytałam
stawka
Sro 10 Sty, 2007
A ja jakos nie moge jednym tchem... Za dużo mam na głowie i za dużo do lektury...    Czytam więc powoli, codziennie po trochu... I jakoś nie moge się wciągnąć... Ale OK, ta ksiązka ma coś w sobie! Obiecuję, że w ferie przeczytam, chociaz muszę się zająć "Antygoną" i "Snem nocy letniej"... (z przyjemnością!)
Olga;)
Sro 10 Sty, 2007
A na kiedy "Antygona"??
stawka
Czw 11 Sty, 2007
Po feriach zaczynamy...
Marusia
Czw 11 Sty, 2007
Jestem w trakcie czytania "W zwierciadle niejasno" Jostein'a Gaardera'a.
Katsumoto
Czw 11 Sty, 2007
Hmmm, może to nie zalicza się książek, ale w chwili obecnaj uczę się łaciny   

I poczytuję "Dżumę " Alberta Camusa
stawka
Czw 11 Sty, 2007
Pamiętacie Marka Raczkowskiego? Szukałam tego rysunku z Hamletem w necie, a znalazłam inny, który jednak z całą pewnością też jest komentarzem do obecnej sytuacji (tym razem politycznej) w kraju...

Nagłówki gazet donoszą: "Sławomir Skrzypek prezesm NBP". Jakże wymowny jest ten rysunek Raczkowskiego

i ten o wiekszości bezwzglednej także
dzoana
Sro 04 Lip, 2007
temat przepadł ;p 

Hmm, czytam sobie Martina Edena, jak i również Annę Kareninę Lwa Tołstoja...
Pani dyrektor zna? Ponoć klasyk, mogę liczyć na jakąś opinię?
stawka
Sro 04 Lip, 2007
Hmmm... Anna Karenina... Nie wiem, czy to powieść dla młodych dziewczyn (żeby nie powiedzieć panienek)...    To utwór dla dojrzałych kobiet, które w życiu już sporo przeszły... To powieśc o wielkiej miłości (ale i o zdradzie), o próbie odnalezienia szczęscia, o trudnej sztuce godzenia róznych sprzeczności w życiu... 

No cóż, ja sama przeczytałam tę powieść nie mając jeszcze dużego bagażu doświadczeń (kiedy miałam jakieś 20 lat), a powtórzyłąm lekturę jakieś 3 lata temu w wakacje... Stąd wiem, że wrócsz do tej książki po trzydziestce... ta książka będzie się za Tobą ciągnąć.. Jej klimat, jej nostalgia, jej urok, tak, że będziesz musiała wrócić...
A propos: uwielbiam rosyjską literaturę! Łotstoja szczególnie!!! Pamiętam, ajk na studiach przeczytałam "Śmierć Iwana Ilicza" - to dopiero zrobiło na mnie wrażenie!!! POLECAM!
dzoana
Sro 04 Lip, 2007
ostatnio dostałam w "spadku" jego chyba wszystkie książki ;p bo dziadek robił porządki. 

Ale jednocześnie rzucając się w wir prozy, czuję niedosyt poezji.
Uwielbiam H.Poświatowską, nie znalazłam niczego innego w takim klimacie...
stawka
Sro 04 Lip, 2007
Spróbuj z Emily Dickinson...   


Szalone - Dzikie Noce!
Przy Twoim boku
Wiodłyby takie Noce
W Rozkosz i Spokój!

Cóż szkodzą - Wichry -
Sercu w Przystani?
Zbędna Busola -
Koniec z Mapami!

Przez Raj wiosłować - przez Morza
Rozległość!
Byle przybić - tej Nocy - do Brzegu
Twojego!

Myślę, że Ci się spodoba.. I spróbuj znaleźć opowiadanie "Śmierć Iwna Ilicza" Tołstoja
dzoana
Sro 04 Lip, 2007
poczytam po angielsku. 

Hmmm, wyznaję zasadę nieprzetłumaczywalności ;pp poezji z języku w którym została napisana pierwotnie.
Absurdem są dla mnie na przykład wiersze W.Szymborskiej tłumaczone na angielski.
Niby przesłanie pozostaje to samo, ale... no właśnie.
krOOgeR
Sro 04 Lip, 2007
ach wy humanisci   

jestescie zadziwiajacy, bo jak mozna czytac takie dyrdymaly ?!
przeciez to czysta N-U-D-A

nie to co biologia
stawka
Sro 04 Lip, 2007
Barańczak ją (Dickinson) świetnie tłumaczy!!! Dla mnie jest super (i ona i on!)    


[ Dodano: Sro 04 Lip, 2007 ]
dzoana
Sro 04 Lip, 2007
oj tam, Krooger, ma pewno skrywasz w sobie wrażliwość, której nie powstydziłby się  niejeden romantyczny humanista ;ppp
stawka
Sro 04 Lip, 2007
Zapewniam CIę, Asia, że tak właśnie jest... Paweł to bardzo romantyczna dusza... Choć może do końca sam jeszcze nie odkrył w sobie tego...
krOOgeR
Sro 04 Lip, 2007
z tym sie zgodze    moze na pierwszy rzut oka nie wydaje sie to mozliwe, ale jestem cholernie wrazliwym czlowiekiem i co najfajniejsze romantykiem   

ale poezji nie bede czytal nigdy no chyba ze bede musial w school
poprostu to nei dla mnie wole przeslania muzyczne zyje dla muzyki

biologia jest 4me 4ever
Korzeń
Czw 05 Lip, 2007
Z poezją i muzyką to masz tak jak ja
stawiś
Czw 05 Lip, 2007
Biologia jak i humasnistka są easy, cool, i wogole gitara.
DrokoZ
Czw 05 Lip, 2007
Stawiś a skąd wiesz że biologia jest easy jak jeszcze jej nie masz ?
Katsumoto
Czw 05 Lip, 2007
Ja robię drugie podejscie do "Jądra Ciemnosci" Józefa Teodora Korzeniowskiego piszącego pod psełdoniomem Joseph Conrad. Książka ta jest kluczem do zrozumienia filzofii XX wieku   . czeka mnie jescze "Upadak" Alberta Camusa oraz wiersze Herberta . Mam zamiar poczytać troche o 15 wiecznej Europie zwłaszcza o Czechach i religii husyckiej. A pozatym jeszcze trochę filozofii i książki "zakazanych pisarzy"
Halina
Czw 05 Lip, 2007
 	  			  
poprostu to nei dla mnie wole przeslania muzyczne zyje dla muzyki
biologia jest 4me 4ever


Co Wy opowiadacie??? Poezja jest dla wszystkich, zwłaszcza jak ktos jest wrazliwy na muzykę, to i na poezje byc powinien. A może Wy po prostu nigdy nie próbowaliście się wczytac??
krOOgeR
Czw 05 Lip, 2007
 	  			  
Mam zamiar poczytać troche o 15 wiecznej Europie zwłaszcza o Czechach i religii husyckiej. A pozatym jeszcze trochę filozofii i książki "zakazanych pisarzy"



poczytaj sobie o XV wiecznej Anglii to jest prawdziwe sredniowiecze i dominacja lucznictwa nad calym rycerstwem
stawka
Czw 05 Lip, 2007
 	  			  
Ja robię drugie podejscie do "Jądra Ciemnosci" Józefa Teodora Korzeniowskiego piszącego pod psełdoniomem Joseph Conrad. Książka ta jest kluczem do zrozumienia filzofii XX wieku . czeka mnie jescze "Upadak" Alberta Camusa oraz wiersze Herberta . Mam zamiar poczytać troche o 15 wiecznej Europie zwłaszcza o Czechach i religii husyckiej. A pozatym jeszcze trochę filozofii i książki "zakazanych pisarzy"


"Jądro ciemności" wyrzucone z kanonu lektur szkolnych w liceum, "Dżumy" też nie ma! TO JEST PO PROSTU SKANDAL!!!
I zupełnie nie rozumiem, dlaczego nikt nie robi afery o kanon lektur w podstawówce i gimnazjum???? Do tej pory podstawa programowa dawała nauczycielom swobode wyboru. Można było wybrać jakąś powieść Sienkiewicza, jakąś powieść o problematyce wieku dojrzewania, jakąś biograficzną. Teraz się narzyca: "Krzyżacy", "Syzyfowe prace", "Zemsta" i inne naprawdę nie warte zachodu książki... Nie wyobrażam sobie, że będę musiała to czytać! (po raz pierwszy na forum użyłam tej emotikonki)
stawiś
Czw 05 Lip, 2007
 	  			  
Stawiś a skąd wiesz że biologia jest easy jak jeszcze jej nie masz ?


No bo przyroda jest easy i cool, to i biologia musi być easy i cool.
DrokoZ
Czw 05 Lip, 2007
No wiesz jak byłem młodszy to i nawet szkołe lubiłem XD
Katsumoto
Czw 05 Lip, 2007
Wyjaśnijmy coś sobie ... Biola to nie przyroda ... to jest coś zupełnie innego chodz zawiera sladowe elementy biologii
krOOgeR
Czw 05 Lip, 2007
haha biologia w gimnajzum, a biologia w licum to dwie inne sprawy w sumie    w gimnazjum masz podstawy drobne, ktore w liceum sie rozszerza o nieeeebooo    ... no i dochodza nowe elementy, ktore nei zawsze sa ciekawe    (roslinki - nie lubie tego)

a jak sie ma biole rozszerzona jeszcze to wogole czysta poezja
stawiś
Pią 06 Lip, 2007
 	  			  
Wyjaśnijmy coś sobie ... Biola to nie przyroda ... to jest coś zupełnie innego chodz zawiera sladowe elementy biologii


I drobne elementy chemii. Kiedyś miałem na przyrodzie atomy. Podstawowe czyli: tlen, wodór, dwutlenek węgla.... I pracą dodotkową było ułożyć z plasteliny 6 atomów. Ułożyłem.
DrokoZ
Pią 06 Lip, 2007
O matko... Przecież to nawet zrobiłby mój młodszy brat...
stawiś
Pią 06 Lip, 2007
 	  			  
O matko... Przecież to nawet zrobiłby mój młodszy brat...


Ja w 3 klasie nie wiedziałem co to wodór, i dopiero poznałem to na początku 4 klasy...
DrokoZ
Pią 06 Lip, 2007
LoL ale to nie jest żadne wyczyn i z chemią to ma mało wspólnego... Niby podstawa ale wiesz potem masz jakieś mole czy kwasy i klops... Znaczy wodór jest ważny ale to nie jest chemia taka jakiej się uczymy w sql...
stawiś
Pią 06 Lip, 2007
Hehe. A kiedyś Dorota Zembrzuska powiedziała mi, ze na klasówce z chemi pomylił jej się tlen z wodorem... A wtedy ona była w pierwszej gim...
Korzeń
Pią 06 Lip, 2007
Bosh, zobaczymy co się tobie pomyli... w I klasie jest dopiero początek chemii jako takiej... ale i tak teraz to jakbyś dostał ćwiczenia z I klasy to byś w nich ze dwa zadania zrobił    


[ Dodano: Pią 06 Lip, 2007 ]
stawka
Sob 07 Lip, 2007
A propos poezji i oglądanego wczoraj filmu...    dziś wpadł mi w ręce wiersz "Na peronie" niejakiego Thomasa Hardy'ego - amerykańskiego poety (taki jest wakacyjny)   


Ostatni pocałunek; zostałem u wejścia
Na peron, ona weszła nań — kolejne kroki
Zmniejszały ją w mych oczach, aż była drobniejsza
niemal od kropki.

Punkt bieli, co migotał muślinowo-zwiewnie
U zbiegu zwężających się linii peronu,
Przez ludzkie rojowisko dotarłszy już pewnie
Do drzwi wagonu.

Omiatana przez latarń pobieżne spojrzenia,
Przesłaniana przez grupki obcych, które zwykła,
Nie nasza więź spajała — u kresu widzenia
Co chwilę nikła

I znów się pojawiała, aż ją całkowicie
Straciłem z oczu, plamkę bielejącą mętnie;
I tak ta, która była mi droższa nad życie,
Znikła doszczętnie...

Tak wiele wspólnych planów snuliśmy w tym lecie;
Wiedziałem: z nowym latem powróci, odziana
Może nawet w tę samą zwiewną biel — a przecież
Nie taka sama!

— I czemu trwasz, młodzieńcze, w żałobnym milczeniu,
Choć, skoro się kochacie, wrócą dawne szczęścia?
— Nic się nie zdarza dwakroć tak samo... a czemu,
Nie mam pojęcia!

i dla tych co wolą w oryginale...
"On the Departure Platform"

We kissed at the barrier; and passing through
She left me, and moment by moment got
Smaller and smaller, until to my view
...She was but a spot;

A wee white spot of muslin fluff
That down the diminishing platform bore
Through hustling crowds of gentle and rough
...To the carriage door.

Under the lamplight's fitful glowers,
Behind dark groups from far and near,
Whose interests were apart from ours,
...She would disappear,

Then show again, till I ceased to see
That flexible form, that nebulous white;
And she who was more than my life to me
...Had vanished quite. . .

We have penned new plans since that fair fond day,
And in season she will appear again--
Perhaps in the same soft white array--
...But never as then!

Trudne? Wcale nie!
mads
Pon 10 Wrz, 2007
Troszkę prozy sobie wziąłem? Chyba to jest właśnie to, Karl Krolov - Inne Życie, jak przeczytam całość, to podziele się wrażeniami
stawka
Nie 16 Wrz, 2007
Czekamy na Twoje wrażenia...A ja póki co "Pinokia" zaczęłam    (lektura dla IV klasy, którą właśnie uczę)
stawiś
Pon 17 Wrz, 2007
A ja ambitnie czytam "Tomek w Krainie Kangurów" i "Śmiertelne chorboby" z serii Monstrualna Erudycja. A jeśli chodzi o lektrury to właśnie czytamy "Biały Mustang-legendy indianskie".
szyszka_27
Pon 17 Wrz, 2007
Śmieszne są serie Upiornych rodzinek, Koszmarnych Karolków, oraz Mikołajków.    Kubię je!
dzoana
Pon 17 Wrz, 2007
tu się o ambitnych lekturach pisze   


Ja sobie w weekend kupiłam "Świat Zofii", poczytam dziś (:
Żmija
Wto 18 Wrz, 2007
A ja koncze czytac "Buszujacy w zbożu" << naprawde fajna kasizka, a my ja mamy jako lekturę xD
Korzeń
Wto 18 Wrz, 2007
Ja jadę z drugą częścią "Narrenturm" czyli "Bożymi Bojownikiami"... Bynajmniej nie jest to powieść religijna    I przy okazi to kolejne dzieło Sapkowskiego. On pisze poważnie, ale czasami jednak dialogi powalają na kolana
szyszka_27
Wto 18 Wrz, 2007
A ja myślałem, że o ambitnym czytaniu!
stawiś
Wto 18 Wrz, 2007
 	  			  
A ja myślałem, że o ambitnym czytaniu!


No ja tez, ale i Koszmarne Karolki i Mikołajki są super.
szyszka_27
Wto 18 Wrz, 2007
Wiem!
Korzeń
Wto 18 Wrz, 2007
Pousuwać Wam te posty? Temat jest o książkach ambitnych... wiecie co to znaczy? Jeśli tak, to skończcie dyskusję....
dzoana
Wto 18 Wrz, 2007
<załamuje ręce> 


wypożyczyłam sobie dzisiaj z biblioteki wszystko, co było, a jest potrzebne to olimpiady. Stwierdzam, że satyry mnie nie zauroczyły
RzAtKi[L]
Wto 18 Wrz, 2007
lol....jak nie wiesz co to znaczy ambitne to pozdro 500...<lol2> jesli pisze Temat"ambitne" ot raczej nie piszemy o ksiazkach dla dzieci tylko o ksiazkach ambitnych...:P i dluzszych niz 100 stron....
stawka
Sro 19 Wrz, 2007
 	  			  
wypożyczyłam sobie dzisiaj z biblioteki wszystko, co było, a jest potrzebne to olimpiady. Stwierdzam, że satyry mnie nie zauroczyły


Satyry nie sa do tego, żeby zauroczyć... Kiedyś może były śmieszne (poczucie humoru bywa zmienne na przestrzeni wieków), dziś tylko AKTUALNE...

[ Dodano: Sro 19 Wrz, 2007 ]
szyszka_27
Pią 21 Wrz, 2007
Rzatki! Masz rację. Moje koszmarne karolki nie mają 100 stron.    Ale zapomniałeś o tym "i' w słowie "ambitne"
stawiś
Pią 21 Wrz, 2007
Ale za to Mikołajki mają. Nowe przygody Mikołajka są super!
Korzeń
Pią 21 Wrz, 2007
Ale nie są lekturą ambitną... Przykładem lektury ambitnej jest "Jądro Ciemności" Josepha Conrada.
stawiś
Sob 22 Wrz, 2007
Ambitną jest tylko trzeba zrozumiec jej komizm...
szyszka_27
Sob 22 Wrz, 2007
Ale klotnia poszla.    Nie każde mają komizm. Zwłaszcza takie bardzo ambitne.    


[ Dodano: Sob 22 Wrz, 2007 ]
Korzeń
Sob 22 Wrz, 2007
Ambitną dla człowieka w Twoim wieku może i tak    Ale starsi czytelnicy tylko się przy czytaniu zaśmieją    No a książki ambitne, to te, które trzeba po przeczytaniu zinterpretowac... nie tak skończyc i już...
Iwonka
Wto 25 Wrz, 2007
To, że coś jest krótkie i nadaje się też dla dzieci nie znaczy, że nie jest ambitne. A "Hobbit", "Mały książę", "Muminki"?
Korzeń
Wto 25 Wrz, 2007
Muminki są genialne    Nad małym księciem trzeba się zastanowić, a Hobbita bardzo lubię    Ale to nie ksiązki takie jak Koszmarny Karolek, nie?
szyszka_27
Wto 25 Wrz, 2007
Racja!    Zresztą mówmy jakie znamy książki ambitne, a nie kłocimy się!
stawiś
Pią 12 Paź, 2007
Ja czytam Adriana Mola "Męki dorastania".    Super! Ale śmiechu!
mazia4
Pią 12 Paź, 2007
ja czytam pierwsza czesc Adriana Mola, ale mnie jakos to nie smieszy;/ nie wiem czemu.
stawka
Pią 12 Paź, 2007
Może dlatego, że to męskie (żeby nie powiedzieć seksistowskie)    poczucie humoru... 

Mnie jednak śmieszy... Może jestem facetem...
stawiś
Sob 13 Paź, 2007
Szkoda, ze Adrian nie lubi pilki noznej...
stawka
Sro 31 Paź, 2007
Robert Burns "Coming Through The Rye"


O Jenny is all wet, poor body,
Jenny is seldom dry:
She draggled all her petticoats,
Coming through the rye!

Coming through the rye, poor body,
Coming through the rye,
She draggled all her petticoats,
Coming through the rye!

Should a body meet a body
coming through the rye,
Should a body kiss a body,
Need a body cry?

Should a body meet a body
Coming through the glen,
Should a body kiss a body,
Need the world know?

Should a body meet a body
coming throught the grain,
Should a body kiss a body,
The thing is a body's own.

Po polsku nie znalazłam... Może ktos pieknie spróbuje po polsku...

No i szacunek dla Konrada za Holdena
stawiś
Pią 02 Lis, 2007
Po kilkutygodniowej przerwie wracam do czytania "Tomek w Krainie Kangurów"
Katsumoto
Sro 14 Lis, 2007
 	  			  
Przykładem lektury ambitnej jest "Jądro Ciemności" Josepha Conrada.


Prosze prosze ... "Jądro ciemnosci" jest nie tylko literarurą ambitną, jest kluczem do zrozumienia filozofii XXI wieku.
A ostatnio poczytuje Williama Foulknera ... i na razie nie radze nikomu z was sie za to brac ... trudne jak dwa skurczybyki (pozdro Kamiński ), Foulkner odstawia tam cyrki na miare tego co Lynch zrobil w Mulholand drive
I jeszcze przymiezam sie do "bojaźn i drzenie " kierkegarda oraz dzieł paru innych egzystencjalistów.

[ Dodano: Sro 14 Lis, 2007 ]
Anka*
Sro 14 Lis, 2007
dwa skurczybyki i jeden maly skurczybyczek;D;D
Katsumoto
Czw 15 Lis, 2007
taaa hista u Kamińskiego wymiata, moze nie uczy tak jak jego żona ale robi to zabawniej   .
stawka
Nie 18 Lis, 2007
 	  			  

nie jestem pewien czy Foulkner napisalem bez błedu .. jak bedzie źle .. poprawcie


FAULKNER!
Mnie się nigdy nie udało przez niego przebrąć, za to Conrada uwielbiam!

Z Faulknera kilka znanych "złotych myśli"...
Człowiek jest sumą swoich nieszczęść.

Mówią, że miłość umiera między dwojgiem ludzi. To nieprawda, nie umiera. Opuszcza tylko człowieka. Odchodzi, gdy na nią nie zasługuje.

I ostatnie (najlepsze) !!!
Nie należy przesadzać z demokracją. Nie chciałbym podróżować statkiem, którego kurs byłby określany głosowaniem załogi, przy czym kucharz i chłopiec okrętowy mieliby takie samo prawo głosu jak kapitan i sternik.


Podobne tematy: